border border border border
border
     
border border
Pomoc dla Asi
border border
 arrow 
   Strona Główna arrow Kącik Asi Dzisiaj jest wtorek, 17 wrzesień 2019
border border

 
Menu serwisu
Strona Główna
Epitafium
Dla Asi
Strona Główna - Historia
Strona główna - Historia 2
Galeria
Prace Asi
Kącik Asi
Kalendarium
Skrócone kalendarium medyczne
Księga gości
Ciekawe
English version
Aukcje Allegro dla Asi
Artykuły z prasy
Info dla rodzin i pacjentów
O Asi
Środki
Zaświadczenia lekarskie
Prawidłowe wyniki morfologii
Aktualne wyniki morfologii Asi
Mail do Asi

Telefon do Asi szkoly w Kościerzynie :
058 686-83-32



Kalendarium
Czytaj: Od najnowszych   Od najstarszych

to: 02 2006maj 2003  czerwiec 2003  lipiec 2003  sierpień 2003  wrzesień 2003  październik 2003  listopad 2003  grudzień 2003  styczeń 2004  luty 2004  marzec 2004  kwiecień 2004  maj 2004  czerwiec 2004  lipiec 2004  sierpień 2004  wrzesień 2004  październik 2004  listopad 2004  grudzień 2004  styczeń 2005  luty 2005  marzec 2005  kwiecień 2005  maj 2005  czerwiec 2005  lipiec 2005  sierpień 2005  wrzesień 2005  październik 2005  listopad 2005  grudzień 2005  styczeń 2006  luty 2006 


01.08.2004
humorek dzisiaj ciut lepszy jak wczoraj. Na spacerku nie były dziewczyny bo Niunia "na smyczy" całe popołudnie :-).
Nie dojechały zamówione leki i dzisiaj dr Toporski stawał "na głowie" aby Asia mogła kontynuować kurację. Udało się. Pościągał skąd tylko się dało. Mama robiłą za kuriera :-) ale w efekcie uzbierał doktor potrzebną dawkę.
Słowa uznania dla dr Toporskiego a słowa krytyki dla szpitalnej apteki....

03.08.2004
w zasadzie bez większych zmian. Wczorajszy dzień jak i dzisiejszy nie różnił się wiele. Wczoraj dziewczyny odbyły udaną wycieczkę do łazienki pod prysznic :-)). Dzisiaj za to odważyły się wyjść na spacer bez .... wózka!! :-))))))). Tak planowały odcinki do przejścia aby po drodze można było spocząć na ławce :-)). Mama siadała pierwsza a Niunia na kolankach :-)). Dały radę.
- Ponownie, jak co tydzień, sprawdzano czy wirus cytomegelii jeszcze jest aktywny. Wyszło ujemnie - czyli nie znaleziono żadnego jądra :-))).
- poziomy glukozy nie przekroczyły dzisiaj 200. Nie musieliśmy więc dzisiaj przyjmować wogóle insuliny :-)))).
Jest to związane z odstawianiem sterydów które niestety trzeba bardzo powoli redukować. Prawdopodobnie cukrzyca ustąpi całkowicie gdy nie będziemy dostawać sterydów .
- Na efekty podania immunoglobulin musimy jeszcze kilka dni poczekać. Jesteśmy dobrej myśli.
- Nie całkiem jeszcze zdrowy musiałem wybrać się na kolejną wycieczkę do Niemiec po uzupełnienie zapasu Sempery. Mam nadzieję że nie przedłuży to mojej kuracji ....

04.08.2004
Niunia od trzech dni nie ma netu :-). Odcięta jest od świata. Ponoć "padł" serwer i w całej klinice nie ma...
- samopoczucie dopisuje, humorek także. Dziewczyny ponownie wybrały się na spacerek bez wózka i planują wizytę pod prysznicem :-))). Dobrze to prognozuje. Mamy wrażenie że SzYszunia jest odrobinę silniejsza.
- Plany zrealizowane. Prysznic był :-). Z pewnymi problemami ale dziewczyny były dzielne i dały radę.
Ot, po prostu w pewnym momencie mięśnie (a raczej ich brak) dały znać o sobie. Mami ledwo utrzymała SzYszunię.... Dobrze się jednak skończyło :-))). Kilka łez z bólu i ..... odważna kontynuacja. BRAWO!!
- Nie chcę zapeszyć ale muszę napisać że być może mamy pierwsze efekty podania immunoglobulin .... Wczoraj płytki były niecałe 30000 a dziś ... 65000 !!! :-))))). Coś się dzieje :-))))).
- Mama musi na jeden dzień pojechać do pracy. Ja jeszcze nie nadaję się (mimo pałaszowania czosnku "kilogramami" brrrrrrr) do wizyty na oddziale więc Niunia jutrzejszy dzień spędzi znowu sama. Ja dowiozę tylko jedzonko. Jeśli nie ruszy net w klinice to nawet nie pogadamy sobie na gg :-(((.

Nie zaglądałem do statystyk odwiedzin strony od listopada ubiegłego roku. Zajrzałem dzisiaj i .... SZOK, SZOK, SZOK.
PONAD 76400 UNIKALNYCH odwiedzin :-)))))
Nie są liczone przeładowania strony, tzn. jeśli ktoś odświerzy stronę lub zmienia podstrony. Nie są liczone też wejścia z komputerów AM i z kilkudziesięciu innych obsługiwanych przez nasz serwer w Kościerzynie.
Statystyki nie są chronione hasłem - tak że każdy chętny może je obejrzeć.

- Pierwsza dzisiejsza wiadomość już nieaktualna :-))). Admin stanął na wysokości zadania i net od 16 już jest. DZIĘKUJEMY :-)))).

06.08.2004
Niunia dzielnie daje sobie radę. Uznała nawet że poradzi sobie bez pomocy jeszcze jeden dzień. Mami została więc dzień dłużej w Kościerzynie.
- Płytek mamy ok 50 tyś. Wygląda na to że immunoglobulinki pomogły :-))).


Dopiero dzisiaj miałem możliwość wstawić zaległe zdjęcie z końca lipca. Niunia oczywiście z Mami :-)

07.08.2004
Niunia miała dzisiaj dzień pełen wrażeń :-). Po dwóch dniach samotnosci rano zawitała do Niej Mamusia :-). O 11 dziewczyny już były gotowe i wybrały się na spacer. Musiały się pośpieszyć bo ..... spacerek był z gośćmi :-))).
Przejazdem bawił we Wrocławiu Dawid z rodzicami i bratem. Zostali specjalnie jedną noc aby rano, właśnie wybrać się na wspólny spacerek :-)). SzYszunia cała w "skowronkach" choć troszkę zmęczona.
Po południu napięcie odpuściło i kilka razy mieliśmy "maślaka". Niunia musiała odreagować wcześniejszą samotność :-). Wieczorem było już OK.

08.08.2004
Dziewczyny sprawiły mi dzisiaj niespodziankę. Mama rano pojechała do Niuni a ja nadal kurowałem się w domu. Wiedziałem że wybrały się ok 14 na spacer do parku. Bez wózka !:-))), na zasadzie od ławki do ławki :-). Przed 15 zadzwonił telefon i mama poprosiła abym zszedł na dół bo ma dla mnie niespodziankę. Zszedłem a tam ...... SzYszunia z Mami w samochodzie ;-)))). Po spacerku postanowiły odwiedzić staruszka :-)))). Nie zbliżałem się zbytnio ale uciechy było co nie miara :-))).

09.08.2004
wczoraj wieczorem Niunia miała strasznego doła :(. Jest już po prostu mocno zmęczona tym wszystkim. Najbardziej chyba doskwiera jej niemożność samodzielnego robienia najprostszych choćby rzeczy :-(. Nie ma siły aby samodzielnie wstać z krzesełka, nie mówiąc już o chodzeniu, schylaniu się czy zwykłym kucnięciu. Mięśnie a raczej to co z nich pozostało dostały mocno popalić przez leki i brak ruchu :-(.
Teraz gdy sterydy mamy już wreszcie odstawione będziemy powoli dochodzić do siebie ale to niestety wymaga czasu.
- Poziomy cukru już nie przekraczają 200 więc doktor odstawił nam insulinkę a nawet kilkakrotne kłucie w ciągu dnia aby zmierzyć glukozę :-).
- Dzisiaj mieliśmy ponownie kontrolne pobranie szpiku. Nie ma w nim blastów i jest dość bogatokomórkowy :-). To daje nadzieję że wreszcie przełamaliśmy impas i za tydzień, dwa wyniki będą takie jak oczekiwaliśmy.
- Poziom bilirubiny ledwie przekracza 1 (norma 1) więc GRAFT wątrobowy jest całkiem rozpracowany :-)))).
- Jutro będziemy mieli wyniki badań na obecność wirusa cytomegalii. Jeśli będą negatywne (brak wirusa) to będzie można przejść na jedorazowe w ciągu dnia wlewy leku i wówczas w środę prawdopodobnie wypiszą nas z Kliniki. Będziemy codziennie dojeżdżać na podanie leku i badania.
- Dziewczyny zaprosiły mnie na wspólny spacer do parku:-))). W samochodzie siedziałem jeszcze w maseczce ale w parku mogliśmy być razem :-)))).
- Dzisiaj poznaliśmy kwotę do zapłaty za Endobulin (immunoglobulina) - sporo ale tego się spodziewaliśmy. Zwłaszcza że Niunia dostała aż 60 g. Ważne że pomogły :-))).
Dla zainteresowanych podaję link do stronki gdzie znalazłem wcześniej ceny Endobulin.

11.08.2004
wczoraj Niunia czuła się OK. Humorek dopisywał. Wyniki cytomegalii ujemne :-)), ale po południu temperaturka wzrosła do 37,7.
Ze spacerku oczywiście trzeba było zrezygnować. Doktor zalecił mierzenie temperaturki co godzinkę i oczywiście obserwacje :-).
- Dzisiaj dodatkowo mamy badanie spirometryczne.
Wyniki morfologii wskazują że hemoglobinka powoli, ale rośnie :-))). Inne parametry także :-)))
- SzYszunia niezbyt szczęśliwa że wypisanie z oddziału przesunęło się o kolejny dzień ale jak trzeba i co najważniejsz zalecił to dr Kałwak to w porządku :-))))).

12.08.2004
wczorajsza spirometria nie była zbyt jednoznaczna :-(. Niunia dostała specjalny syropek i za kilka dni mamy powtórzyć badanie.
- Poza tym, przy okazji badania dziewczyny postanowiły mnie wykończyć. Pamiętaliśmy w której klinice jest badanie. Dziewczyny powiedziały że na 3 piętrze a w tej klinice ..... nie ma windy. Musiałem więc SzYszunię wziaść na ręce i heya na górę. Ostatnie stopnie już z jęzorem na plecach mimo że ciężar taki słodki :-))))). A tam..... okazało się że spirometria jest na 1 piętrze :-))).
I co? Chciały mnie wykończyć czy tylko źle pamiętały?:-)))
- Wczoraj wieczorem, dość niespodziewanie, jak dla nas, Mami uznała że w pracy bardziej jest potrzebna niż przy nas:-(((((. Stwierdziła że wróci najszybciej jak to będzie możliwe:-). Mamy więc nadzieję że w sobotę rano znowu zawita.
- Dostaliśmy dzisiaj, po wlewie leku i badaniu przepustkę aż do wieczora :-)))). Spędziliśmy ją w "domku". Minęła błyskawicznie. Ot, ugotowaliśmy obiadek, Niunia troszkę w necie posiedziała i ..... już był wieczór :-(.

13.08.2004
dzisiaj jest 13 i do tego piątek.
- Faktycznie :-(
- Nasz kochany doktor Kałwak zakomunikował że jest ....... ostani dzień w pracy :-(. Do końca sierpnia ma urlop :-((((.
Należy mu się ale .... chcielibyśmy aby dał się sklonować :-). Myślę że jego rodzina też :-)))))). Oczywiście jest cały czas dostępny "pod telefonem" ale to nie to samo :-). Zastąpi Go dr Usowicz, - też dusza :-))))
- dr Kałwak obiecal też Niuni że jeśli we wtorek nie będzie cytomegalii (ani jednego jądra) to wyjdziemy do "domku". Dodał też że chimeryzm mamy 100%:-)))). Siuper!! Poza tym wszystkie wyniki powoli ale idą w górę:-))))).
- Dzisiejszy pobyt w "domku" też minął błyskawicznie. Obiadek (z gotowaniem), kąpiel w PRAWDZIWEJ wannie - od roku :-))))) - kolacyjka (bułka z żółtym serem :) i ...... znowu był wieczór.
- Mami chyba jutro nie przyjedzie bo umawiała się z Niuną na "wideokonferencję" :-(((((. Dzisiaj były jakieś kłopoty techniczne.

14.08.2004
spędziliśmy dzisiaj z Niunią upojny dzień :-))).
Po porannym wlewie leku mieliśmy przepustkę do wieczora :-). Byliśmy więc domku już ok. 13. Obiadek, podwieczorek, potem pierwsza kolacyjka, wanna:-). Po drodze filmik i dzionek minął.
SzYszunia troszkę w międzyczasie na gg posiedziała z Mami (wideokonferencja:-)))) ). W klinice byliśmy tuż przed 21:-))).
Szybciutko wieczorne oblucje, smarowanko kremami natłuszczającymi i nawilżającymi (mało elastyczną mamy skórę i to już od kilku miesięcy) mierzenie ciśnionka, temperaturki, leki i druga kolacyjka. Potem .... lulu. Po 22 :-)))).
- Mami, zgodnie z wczorajszymi przypuszczeniami nie wróciła do nas :-(. Mało tego. Wiemy już że przyjedzie do nas w .... środę :-((((.
- Jutro ma za to przyjechać Łukasz.
- Smutno także bo mimo obietnic ktoś okazał się nielojalny....

15.08.2004
Niunia dzisiaj od rana w wyśmienitym humorku. Pielęgniarka już o 8 zrobiła jej pobudkę ale dzięki tamu poranny wlew leku zakończył się wcześniej i w konsekwencji na przepustce w domku byliśmy już przed 12 :-).
Dr Usowicz przed wyjściem powiedział nam jeszcze że wyniki dzisiejsze także ładnie poszły do góry :-))), i że coraz lepiej to wygląda:-). Oby takich wiadomości było jak najwięcej.
- Pogoda dzisiaj dopisała więc wieczorem, gdy nie było już tak gorąco, wybraliśmy się do parku na spacerek. Od ławki do ławki wprawdzie ale dzisiejsze "przeloty międzyławkowe" były zauważalnie większe :-). Może dlatego że na spacerku asekurował SzYszunię Łukasz który rano zawitał zamiast Mamy.
Póżnym wieczorem odstawiłem Niunię do kliniki. Była troszkę zmęczona więc nie powinno być kłopotu ze spaniem :-)))).

18.08.2004
przedwczoraj wieczorem mieliśmy awarię netu. Niunia pospieszyła się z kącikiem więc wpis jest :-). Ja niestety zaspałem :-(. Wczoraj wieczorem odrobiłem zaległości i ... złośliwość przedmiotów martwych sprawiła że nie zapisałem na serwer :-(. Nie mam wprawy w posługiwaniu się touch padem a nie zadbałem o baterię do myszy :-(.
Nie dało się niestety odzyskać mimo że interweniowałem w nocy u admina. Moje gapiostwo.
- W poniedziałek wrócił z urlopu dr Turkiewicz i to On nas przejął. Od razu z marszu, zgodnie z zaleceniami, mieliśmy ponowne badanie spirometrii. Wynik niestety tak samo kiepskawy jak 5 dni temu. Syropek niewiele pomógł. Wydolność płuc, w porównaniu z kwietniowym badaniem spadła do 70 %. Na razie nie wiemy czy nadal się pogarsza czy idzie ku lepszemu. Musimy teraz częściej robić badanie spirometrem. Tymczasem dr podejrzewa że GRAFT zmienił obiekt swojego zainteresowania. Z wątroby został prawie całkowicie wykopany więc może próbuje tu. Aby mieć większą pewność zrobimy w piątek tomografię komputerową płuc. Klinika już ma własny sprzęt nie trzeba więc, - jak w grudniu-, na samo wyznaczenie terminu czekać 3 tygodnie :-)).
- Łukasz po wieczornym spacerku w poniedziałek pojechał do domu. Spacerek oczywiśnie naszym zwyczajem odbył "od ławki do ławki" ale poniedziałkowe "przeloty międzyławkowe" były nieporównywalnie dłuższe niż wcześniej :-))).
- Wczoraj, we wtorek rano mieliśmy także dodatkowe badanie EKG ponieważ ciśnionko SzYszuni od jakiegoś czasu jest troszkę wysokie. Miewaliśmy np. 174/99 . Niepokoiło to już dr-a Kałwaka ale z badania niewiele wynikło. Wynik był w miarę OK.
- Wczoraj dr postanowił wspomóc dziewczyny w dziele wykończenia staruszka, czyli mnie :-))). Zalecił nam na dzisiaj kolejną konsultację kardiologiczną w budynku kliniki na ostatnim piętrze .... bez windy :-). Dzien wcześniej spirometria też tam była :-) lecz piętro niżej :-).
"Windziaże" także dołożyli wczoraj swoją cegiełkę :-)) Jak wracaliśmy do kliniki wieczorem to okazało się że winda ... nie działa. Trzeba było Szyszunię znieść z 5 kondygnacji :-).
- Wczoraj wieczorem poznaliśmy też wyniki badania na obecność wirusa cytomegalii. WIRUSA NIET. Klinika będzie mogła więc zaoszczędzić trochę na lekach bo my porannego wlewu już nie potrzebujemy !!!!:-)))). Cieszymy się niepomiernie bo dzień "W" (wyjdę i więcej tu nie wrócę) zbliża się już dużymi krokami. Wyniki morfologii również chyba na to wskazują. Płytek krwi mamy ponad 80000, leukocytów ok. 6000 a i hemoglobinka przeskoczyła wreszcie 9 :-))).
Żeby jeszcze Asieńka była troszkę silniejsza to moglibyśmy świat przebudowywać :-))). Cieszymy się jednak z tego co jest. Na resztę przyjdzie pora.
- Dzisiaj rano, po 5 coś mi wpełzło do łóżka.... Patrzę, oczom nie wierzę.... Mama :-). Przyjechała. Zmęczona, a nawet przemęczona co widać i da się odczuć :-((((( ale we własnej osobie :-).
- Przeżyłem kardiologa (a właściwie nieszczęsne schody :-) ) i juz ok 11 zameldowaliśmy się u Mamy, w domku na przepustce :-))).Wynik konsultacji w zasadzie OK. Piszę w zasadzie bo drobne zmiany jednak są. Dr powiedziała jednak że biorąc pod uwagę całokształt sprawy a więc to co Niunia już przeszła, co jest (a właściwie było :-)) ) chorobą podstawową to te zmiany są całkowicie nieistotne :-). Aby wspomóc SzYszunię zaordynowała nowe leki i po kilku dniach zobaczymy czy coś dały.
- Dzisiaj, po południu odwiedziła Niunię prababcia Zosia :-))). Przyjechała z Lubina z wałówką :-) i z zięciem (jak mówi) Staszkiem :-))).
- Wieczorem obejrzeliśmy film na DVD i Niunia z Mamą wybrały się na spacer a ja po uzupełnienie zapasów a właściwie ich poszukiwanie :-(
Zamknęli sklep gdzie dotychczas kupowaliśmy galaretki "Słodki kubek" i nie mogę ich we Wrocławiu znależć. Są budynie, jest kisiel a galaretek nie :-(. Chodzi o to że te są bez żelatyny, zastygają, jeszcze ciepłe w 15 minut i te wolno Niuni jeść.
Nie znalazłem :-(.
- Po powrocie SzYszunia wzięła kąpiel, zjadła kolacyjkę i wybraliśmy się do kliniki.
- Chyba nas tam nie chcą :-)
- Nie dojechaliśmy bo oberwał się nam tłumik w samochodzie ale tak że do przodu nie dało się jechać :-(. Awaryjna taksówka i ... jednak dojechaliśmy :-).
Niunia zmęczona bo nockę dzisiejszą przespała (z przerwami) na wspomagaczu (hydroxizinum) a do tego była wczesna, - ze względu na konsultację -, pobudka.
Zasnęła w "locie", w trakcie wieczornych pomiarów. Mam nadzieję że snem dogłębnym i do rana :-).
- Udało mi sie doprowadzić auto do stanu "jezdności" - nawet do przodu :-) już przed 23. Wracam do Mamy a ....... Mama śpi :-(((.
To może pozostawię bez komentarza....

19.08.2004
dzisiejszy dzionek b/z, poza cieszeniem się z obecności Mamy oraz (przy okazji) urozmaicenia menu. Mama już rano pojechała na rynek i kupiła świerzego pstrąga.
Miała potem troszkę pracy przy czyszczeniu ale efekt był wyśmienity. PYCHA. Kupiła więcej i nam też się dostało :-))).
- Wyniki morfologi także b/z, tzn, jak na nasze możliwości, OK :-))).
Zobaczymy co wykaże jutrzejsze TK płuc.

24.08.2004
wyniki piątkowego TK płuc nie wykazało zmian a to bardzo dobrze :-). Biorąc wynik pod uwagę oraz lekko ale idącą do góry morfologię, dr Turkiewicz zdecydował że po południu Asia może ..... zostać wypisana z oddziału :-))).
Już od półtora tygodnia decyzja była odkładana z dnia na dzień. Doktor i my zresztą też, woleliśmy aby wcześniej porobić wszelkie możliwe badania :-).
- Wczoraj, w poniedziałek byliśmy na kontroli w klinice. Pobrano szpik, który okazał się bogatokomórkowy :-))). Super. Wyniki badania chimeryzmu będą prawdopodobnie dopiero pod koniec tygodnia.
Morfologia super! Hemoglobinka przekroczyła 11 a płytki krwi 120000 :-)))). Dawno tyle nie mieliśmy i oby ta tendencja utrzymała się bo Niunia zakomunikowała że na oddział już nie wróci :-))))).
Aby nie przemęczać SzYszuni następna wizyta w klinice dopiero w piątek :-))))). Podstawowe parametry mamy nadal mierzyć w domku. Leki garściami jeść także :-))
- Dzisiaj wybraliśmy się na spacerek w trójkę, na rynek wrocławski, a jakże :-). Niunia oczywiście w maseczce.
Bez odpoczynku zrobiła rundę dookoła. Dla tych co nie znają Wrocławia muszę wyjaśnić że był to nie lada wyczyn bo rynek jest olbrzymi. Dobre kilkaset metrów :-). Na olimpiadę już niedługo będziemy mogli jechać :-))). Musimy jeszcze tylko dopracować start bo z tym nadal nie może sobie sama Asiunia poradzić. Trzeba Ją z krzesełka podnosić ale to tylko kwestia czasu i to niedługiego :-)))))). Przynajmniej taką mamy nadzieję.

25.08.2004
dzisiaj dziewczyny znowu sprawiły mi niespodziankę :-).
Załatwiałem w urzędzie kartę parkingową upoważniającą do bezpłatnego parkowania we Wrocławiu.
Dziewczyny wykorzystały czas na opracowanie SYSTEMU. SYSTEMU wstawania z kanapy :-). Udało się!!!! i gdy wróciłem to Niunia SAMA bez NICZYJEJ pomocy wstała na nózki :-)))))). Zamurowało mnie. BRAWO!!!!
Wprawdzie z fotela czy krzesełka jeszcze nie daje rady ale i tak jest o niebo lepiej :-).
Żarty Mamy - "poczekaj chwilkę, nigdzie nie odchodź" :-) nie mają już racji bytu :-))).
- Dzisiaj były dwa spacerki. Jeden rano z Mamusią, przy okazji drobne zakupy w piekarni - oczywiście ekspedientka musiała podać dziewczynom zakupy na zewnątrz bo SzYszunia (mimo maseczki) do żadnych sklepów jeszcze nie wchodzi i pewnie trochę wody w Odrze upłynie zanim zacznie :-)). Na drugi, już po południu wybraliśmy się w trójkę. Tym razem do parku i tu znowu miła niespodzianka. Podczas całego spaceru a trwał ze 40 minut, Asiunia tylko raz spoczęła na ławeczce!!!!! I to raczej z rozsądku bo nóżki nie bolały. Super.
Wczoraj nieśmiało żartowałem a dzisiaj powiem głośno: olimpiada coraz bliżej. Tak trzymać!
- Późnym wieczorem Mami opuściła nas i pojechała do Kościerzyny :-((((. Musi nadgonić kilka spraw w pracy.
- Odnotowaliśmy dzisiaj 81500 wejść na stronę Asi. Bardzo dużo, zwłaszcza że nie są liczone "przeładowania" strony.
- Pozdrawiam wszystkich odwiedzających :-).

26.08.2004
dzisiejszy dzionek można zaliczyć do bardzo udanych. Niunia rano zaszokowała mnie bo sama wstała z .... sedesu :-). Nie umiała wprawdzie określić jak to zrobiła ale zrobiła :-)))). Później spróbowała wstać z plastikowego fotelika ogrodowego (kupiliśmy bo jest z oparciami na ręce, dla bezpieczeństwa) i znowu sukces!!! Przed wyjściem na spacerek odwiedziny w łazience i teraz już całkiem świadoma, dodam udana, próba wstania bez pomocy :-))). To samo z samochodem :-).
Wcześniejsze próby nie udawały się bo rączki były zbyt słabe aby wspomóc nóżki :-). Teraz doszła kolejna dyscyplina w której będziemy startować na olimpiadzie - podnoszenie ciężarów ...... (SzYszuni :-))) )
Wygląda na to że nie jestem już wcale potrzebny :-))))). SUPER.
Teraz kolejna bariera do przeskoczenia - schody. Dopóki nie poradzimy sobie z tym problemem nie mamy nawet po co prosić dr-a o przepustkę do prawdziwego domku. Zresztą SzYszunia sama wie że pod tym względem musi być w miarę samowystarczalna :-)))
Patrząc na postępy ostatnich dni wierzymy że to już niedługo.

27.08.2004
wygląda na to że moje wcześniejsze żarty Niunia wzięła na serio. Potwierdziła wczoraj ze ... nie jestem już potrzebny :-).Sama wstaje, sama chodzi - jutro pewnie znowu sama będzie gotować.
To akurat podoba mi się :-).
Oby innych zmian nie było bo nie lubię "babskich rządów" :-).
- Byliśmy na kontroli w klinice. Wyniki morfologii SUPER. Płytek już 158 000, hemoglobinki 11, leukocytów 6800 w tym prawie 60% granulocytów. Jak u zdrowej osoby :-))))).
Troszkę gorzej z biochemią bo GGTP (gamma-glutamylotranspeptydazy ) już od pewnego czasu nie spada - trzyma się w okolicach 850 U/L - nie powinno przekraczać 50 (mieliśmy 3000), a LDH (rozpad - dehydrogenaza mleczanowa ) od poniedziałkowego badania (305) - nawet wzrosło do 366 (a powinno zmieścić się między 120 a 240). Mieliśmy już wprawdzie ponad 900 ale to było gdy GRAFT wątrobowy szalał. Teraz powinno spaść w granice normy.
Bilirubina jak spadła tak trzyma się w górnej granicy normy, tzn. jest 1,1.
Leki na ciśnionko też skutkują bo teraz srednio mamy 130/80. Tętno trochę nie tak bo między 110 a 120.
- Niunia troszkę się wczoraj przeforsowałą przy wstawaniu. Przez 3 miesiące mięśnie międzyżebrowe nie pracowały i wreszcie gdy wczoraj SzYszunia zmusiła je do pracy to ... przegrzały się :-). Troszkę bolą :-(.
- Mama jutro nie przyjedzie bo bez Niej w pracy, wszystko może się tylko rozlecieć ..... :-)

28.08.2004
Niunia czuła się w miarę OK. Bolaly Ja plecki ale tego mogliśmy się spodziewać ...
- jutro wspomoze nas Mami :-). Już jedzie.



go to top Go To Top go to top

 
Koszty pozyskiwania szpiku
Test dawców
Strategia doboru dawcy
Jak zostać Dawcą i jak wygląda procedura
Przeszczepy szpiku kostnego
Laboratoria
Nasz baner
Pomagają nam
Potrzebna Krew
Fundacja Kaszubska
Wpłata kartą kredytową na konto Fundacji


Telefon do
Kliniki Hematologii Dziecięj we Wrocławiu,
Odzial Transplantacji Szpiku i Terapii Genowej,
ul. Bujwida 44,
tel. (0-71) 320-04-00

Telefon do
kliniki Hematologii AM
w Gdańsku :
058 349-28-71/74
border borderborder border
     
border
border
border border
border border border border
border border border border

Advertisement