border border border border
border
     
border border
Pomoc dla Asi
border border
 arrow 
   Strona Główna arrow Kącik Asi Dzisiaj jest wtorek, 17 wrzesień 2019
border border

 
Menu serwisu
Strona Główna
Epitafium
Dla Asi
Strona Główna - Historia
Strona główna - Historia 2
Galeria
Prace Asi
Kącik Asi
Kalendarium
Skrócone kalendarium medyczne
Księga gości
Ciekawe
English version
Aukcje Allegro dla Asi
Artykuły z prasy
Info dla rodzin i pacjentów
O Asi
Środki
Zaświadczenia lekarskie
Prawidłowe wyniki morfologii
Aktualne wyniki morfologii Asi
Mail do Asi

Telefon do Asi szkoly w Kościerzynie :
058 686-83-32



Kalendarium
Czytaj: Od najnowszych   Od najstarszych

to: 02 2006maj 2003  czerwiec 2003  lipiec 2003  sierpień 2003  wrzesień 2003  październik 2003  listopad 2003  grudzień 2003  styczeń 2004  luty 2004  marzec 2004  kwiecień 2004  maj 2004  czerwiec 2004  lipiec 2004  sierpień 2004  wrzesień 2004  październik 2004  listopad 2004  grudzień 2004  styczeń 2005  luty 2005  marzec 2005  kwiecień 2005  maj 2005  czerwiec 2005  lipiec 2005  sierpień 2005  wrzesień 2005  październik 2005  listopad 2005  grudzień 2005  styczeń 2006  luty 2006 


01.08.2005
kolejny dzień minął... jednak... świat istnieje nadal... tak to jest ułożone... ale tak nie powinno być. To nie naturalne. Rodzice nie powinni chować dzieci...
- Czytamy zapiski SzYszuni, Jej wiersze, pamiętnik. Odwiedzamy Ją i jesteśmy. Dlaczego? Dlaczego my jeszcze jesteśmy, dlaczego!?
- To nie tak miało być...

02.08.2005
Udało mi się wreszcie przekonwertować resztę "Autobigrafii" na stronę. Oczywiście strasznie chaotyczna ale w to nie ingerowałem (02.08.2005 godz. 3.45)
- Martusia przepisuje pamiętnik Asieńki z wersji papierowej do komputera. Jeszcze trochę to potrwa....
- Rano Mami z Martusią odświeżyły kwiaty. Część musiały już wyrzucić. Ułożyły wszystko od nowa.
- Po południu Księżniczkę odwiedziła prababcia Zosia z dziadkiem Kazikiem i babcią Izą oraz siostrą babci - Celinką.
- Wcześniej u Niuni była Małgosia Szczepaniak z Mamą.
- Spotkali sią u nas w domu.
- Wieczorem, przed powrotem gości jeszcze raz, wszyscy razem byliśmy u SzYszuni.
Po odjeździe dziadków Małgosia wróciła z nami więc Mamusia miała zajęcie...
- Jeszcze później z Asieńką posiedziała Martusia. Do domu wróciła po 22...
- Poza nami u Asi codziennie jest mnóstwo osób. Świadczą o tym ślady na piasku oraz przybywające znicze. Dziękujemy w imieniu Księżniczki...

03.08.2005
ukończyliśmy przepisywanie jednego z pamiętników. "Przekonwertowałem" (przerobiłem na język html - używany do tworzenia stron www) już na stronę. Obejmuje zaledwie kilka miesięcy 2004. Nie wiem jeszcze czy będzie następny. Asieńka wykorzystała część do pracy nad "Autobiografią".
- Mamie został jeszcze tylko jeden karton z zeszytami i książkami do sprawdzenia. W pamięci komputera zostało tylko kilka opowiadań i kilka "scenariuszy" w wersji papierowej - do przepisania.
- Powoli moja misja dobiega końca....
- Ze spraw doczesnych muszę jeszcze dopilnować prac kamieniarskich. Powinny zacząć sie i zakończyć w ciągu tygodnia. Potem nie będzie już nic... nic do zrobienia...

04.08.2005
rano Martusia załatwiała jeszcze formalności i jutro też musi...
- Później byliśmy u SzYszuni...
- W południe odwiedziliśmy kamieniarza i ręce nam opadły... Jak bedzie się mocno starał to może za 3 tygodnie coś będzie... Normalnie to półtora, dwa miesiące.
- Cóż, musi przygotować wyjątkowe miejsce, ostatnie, dla bardzo wyjątkowej Osóbki.
- Wieczorem o 18 odbyła się zamówiona przez byłą klasę Martusi,- z ogólniaka -, msza za Asieńkę.
Oczywiście,- powiadomieni w ostatniej chwili -, z Gdyni dojechali dziadkowie wraz z prababcią i siostrą babci Izy - Celiną. Z Krzesznej,- pociągiem - przyjechała babcia Ira. Wcześniej "wpadła" do nas niezawodna Małgosia i razem z Mami, Martą i babcią Irą pojechały do kościoła.
- Ja ten czas wolałem spędzić z Asieńką...
- Po 22 jeszcze raz wróciliśmy do Niuni.

     

Przy okazji zrobiliśmy zdjęcia bo jutro trzeba będzie sporo kwiatów usunąć. Zwiędły...
- Po tej wyprawie Mami była mocno rozdygotana a jeszcze wzięły się z babcią Irą za oglądanie zdjęć. Rezultat nietrudny do przewidzenia... Teraz siedzę sam...

05.08.2005
Ewa Białek na swojej stronie internetowej zamieściła pożegnanie Asieńki.
Przygotowała także oprawę graficzną dla kilku wierszy SzYszuni...
"Zamknięta w kokonie", "Dwa motyle", "Wiosna" i "Smutny miś".
Serdecznie DZIĘKUJEMY.
- Powyższe linki czasami dość długo się otwierają więc proszę się nie zrażać.
Mami z Martą i babcią Irą musiały sporo kwiatów wyrzucić.... Efekt chyba nawet lepszy.




Kamieniarz zgroza... Cena kosmiczna... Musimy jednak temu podołać, bo jako jedyny w Polsce ma w swojej ofercie kamień, który podobałby się Niuni... To ostatnie co możemy dla Asieńki zrobić.... To i tak drobiazg... - Ostatnie pół roku to wydatki ponad milion złotych.... , część bez pokrycia..., bez mała 200 tysięcy na kredyt i tyle jeszcze musimy spłacić...

06.08.2005
zamiast wpisu do kalendarium chciałem dzisiaj wprowadzić na stronę pierwszy, zachowany i odnaleziony list Asieńki, do rodzeństwa, do domu.
- Wczoraj dostaliśmy tekst wygłoszonej przez P. Asię Szwed - dyr. szkoły gdzie Asieńka pobierała nauki - mowy pożegnalnej. Uznaliśmy, że warta jest zapamiętania. Tak więc, wstawiłem ją na stronę.
- Zachowałem jeszcze miejsce na wiersz Judytki - koleżanki Asi - był odczytany na cmentarzu...
W poniedziałek powinienem dostać...
- Mamusia w trakcie wieczornej, już po godz. 22 wizycie u Księżniczki była jak przepuszczona przez magiel... Ja, pomijając inne powody a tylko patrząc na Nią chyba też...

07.08.2005
dzień deszczowy, zimny, nieprzyjemny... jak życie, czasami.
- Mama rano, jak codzień, z Martusią posprzątały u Asieńki. Pozapalały wygaśnięte znicze, wymieniły wypalone wkłady.
Padało ale tylko z lewej strony grobu - z prawej świerk tworzył parasol, chronił - nie zmokły.
- Wieczorem jeszcze raz byliśmy u Asieńki. Spokój, cisza, żal, chwilami szloch Mami i tylko nowe lampki świadczące o tym, że Księżniczkę, poza nami także ktoś inny odwiedza...
Kolejna stronka poświęcona pamięci Asieńki Dziękujemy.
Także kolejne prace Ewy... skrzydła> i Wycieczka do ZOO>

08.08.2005
Boli... Bardzo boli... Nie możemy znaleźć sobie miejsca. Mami popłakuje kiedy tylko pomyśli o SzYszuni. Wciąż rano chce się śpieszyć, bo trzeba jechać do szpitala... do Asi... Trzeba..., ale bez pośpiechu i nie do szpitala...
- Powoli kończymy prace nad wprowadzaniem zapisków Księżniczki do pamięci komputera a później na stronę ale kilku prac o których Asieńka wspomina w pamiętnikach i w listach nie ma... Nie rozumiem. Czyżby wykasowała? Kiedy i dlaczego? Pytania bez odpowiedzi... Brakuje SzYszuni... Strasznie...
- Odwiedziła dzisiaj Asienkę Iza Lechoniewicz z mężem i córeczkami. Są na urlopie w Polsce ale do Niuni jechali specjalnie ponad dwieście kilometrów...
Poznali przy okazji Biszkopta a przecież dzięki staraniom Izy jest z nami...

           

Mamusia choć przez chwilę oderwała się od nostalgicznych myśli...

- Tylko, że to nie tak miało być!...

09.08.2005
dzisiaj dodaliśmy jedynie zaległe listy - później znalezione... Zostały dopisane pod wcześniej wpisane.
- Wieczorem u Niuni spotkaliśmy Asię Szwed - dyr. szkoły. Przekazała nam tekst pożegnania odczytanego przez Judytkę na cmentarzu.
- Po powrocie do domu przepisałem od razu i przesłałem do Gdańska. Może jutro, w "Epitafium", "osobisty adminek Asieńki" zamieści wiersz Judytki. Napisany przez Nią dla Asieńki...

10.08.2005
myślałem, że porządkowanie stony potrwa szybciej. W miarę wpisywania prac Asi i kolejnego przeglądania zawartości strony okazuje się że jest jeszcze trochę do zrobienia. Trzeba uzupełnić i uporządkować kilka podstron. M.in. "Ciekawe", "Artykuły z prasy", "Skrócone kalendarium medyczne" a przede wszystkim "Galerię Asi".
- Cóż, mam nadzieję, że do czasu zakończenia prac kamieniarskich wyrobimy się.
- Terminy "zamknięcia" strony - zaprzestania pisania -, przekładałem już kilkakrotnie. Początkowo myślałem o dniu w którym zabrakło Asieńki..., potem - o dniu pogrzebu.
Teraz chciałbym jeszcze pokazać, ostatnie, doczesne miejsce pobytu Księżniczki ale czyste, uprzątnięte, docelowe...
- Jest jeszcze sprawa pomocy innym, będącym w podobnej do naszej (sprzed dwóch lat) sytuacji.
- My ominęliśmy w walce z chorobą sporo dużych raf i mimo uwagi, na kilka wpadliśmy.
- Czy nasze zapiski pomogą innym "żeglować" bez strat? Nie wiem.
Każdy ma swój rozum i niechętnie uznaje zdanie i doświadczenie innych. Nawet, a może zwłasza lekarzy.
- Widzieliśmy i znamy rodziców którzy ulegali kaprysom i pragnieniom dzieci - i szkodzili...
- Byli też tacy, którzy szli własną drogą i ... przegrali. ...
- Znamy też jednak wyjścia kompromisowe.... Nie gwarantujące sukcesu ale dające mu duże szanse...
- Ciągle nie wiem czy pisać... prawdę. Prawdę o procedurach, lekach, gospodarce finansowej i przede wszystkim ludziach. Ludziach w pielegniarskich i lekarskich kitlach.
Poznaliśmy, przez te dwa lata, ANIOŁY, ludzi i gnidy... niegodne chodzenia po ziemi, przysyłające obrzydliwe maile czy chcące handlować nadzieją. Sprzedawające np. mocz jako cudowne lekarstwo na wszystko...
- Nie wiem.... Dzisiaj nic nie wiem.... Nasze życie rodzinne legło w gruzach. Bez Asi...
Jedyny plus to, że Marta bardziej zbliżyła się do Mami - jeszcze bardziej niż wcześniej...
- Łukasz zamknął się w świecie wirtualnych gier.

12.08.2005
dodaliśmy dzisiaj kilka listów i uzupełniliśmy do marca "Skrócone kalendarium medyczne" - niewiele...
- Po wspólnych ustaleniach z Mamą doszliśmy do wniosku że nie należy rozdrapywać ran w tym miejscu...
- To nie jest miejsce na "forum".
Chcemy aby ta strona przemawiała ciepłem... Do końca.
- Niebawem podam link gdzie będę kontynuował opis zmagań... z systemem, ludźmi, prokuraturą i sądami....
Niestety...
tak trzeba, tak uważam.......

13.08.2005
Kolejny dzień jak codzień. Rano Mama z Martusią i Łukaszem zajrzała do Asieńki.
W południe dojechała babcia Ira i wieczorem wspólnie pojechaliśmy uzupełnić wypalone znicze.
- Pragnę uspokoić wszystkich, którym na tym zależy, że nie rozważaliśmy ani przez moment likwidacji strony. Strona będzie istniała nadal w obecnej formie. Dodatkowo zostaną jeszcze uzupełnione braki i wówczas zakończymy jej aktualizację.
- Dalsze relacje, dotyczące kroków, które podejmiemy aby mieć spokojne sumienie, dla tych, których to będzie interesować, będą zamieszczone w innym miejscu.
Oczywiście podam link na tę stronę.

14.08.2005
Pusto...., bardzo pusto.... Pustka....

15.08.2005
kolejne wiersze SzYszuni znalazły śliczną oprawę graficzną na stronie, poświęconej pamięci Asieńki, prowadzonej przez Ewę Białek. DZIĘKUJEMY.
- Poza pracami Księżniczki jest tam także wiersz Judytki Narloch, tekst Ryszarda Rynkowskiego i jeszcze jeden, dający dużo do myślenia wiersz, nieznanego autora p.t. "A może nam się zdaje"
- Podaję przekierowanie do strony: Stąd można wchodzić do poszczególnych prac - linki na dole

16.08.2005
dzień zapełniony... - przedostanie ustalenia z kamieniarzem. Później wizyta u ogrodników, gdzie obiecano iglaki dostarczyć bezpłatnie, za darmo.... Dla Asi. DZIEKUJEMY
- Wcześniej Mama kilka godzin w pracy = olbrzymi ból głowy.
- Później znowu pustka
- Po południu u Asieńki byli też dziadkowie (Iza, Kazik i prabababcia Zosia).
- Chwilkę później Dawid z mamą.
- Późnym wieczorem, a właściwie w nocy dzięki "Osobistemu Adminkowi SzYszuni" uruchomiliśmy testową odsłonę forum... Dziękujemy.
- Sam już nie wiem czy to dobry pomysł...
Ryzykujemy tym, że rózni, "zrównoważeni inaczej" bedą mogli przez kilka godzin zaistnieć...
- Cóż, myślę że damy radę...

17.08.2005
pół dnia i nocy testowaliśmy forum... Szukaliśmy formuły i ... chyba już blisko jesteśmy...
- Wcześniej, rano, odwiedzili SzYszunię ludzie z Siemianowic Śląskich - organizowali koncert dla Księżniczki...
- Po południu odwiedził Asię a później nas wujek Tomek... Za kilka dni wraca do Warszawy, do pracy...

18.08.2005

Forum



21.08.2005
Przepraszam, ale dzisiejszy wpis będzie ode mnie - mamy Asi.
Nie ma słów, które mogłyby opisać jak bardzo, bardzo boli, a nowy dzień wstaje a my jesteśmy...
Codziennie Asieńkę odwiedza kilka osób.
Świadczą o tym ślady na piasku, świeże kwiaty i znicze. Wczoraj też, Asieńkę odwiedzili Przyjaciele z W-wy.
Dziękujemy że cały czas jesteście z nami.
A dla tych "życzliwych" co się tak martwią o mojego męża, Martusię i Łukaszka - bądźcie spokojni.
Nie jesteście w stanie zrozumieć jak dwa lata rozłąki, walki o każdy dzień życia Asieńki potrafił nas zbliżyć. Nie zrozumiecie naszej wielkiej miłości. Tego nauczyła nas - Nasz Promyczek - Asia. I to Ona dała nam tą wielką siłę. Siłę do życia i przetrwania, do walki z "życzliwymi".
Gorąco wszystkich pozdrawiam, życząc samych pogodnych dni.


Zamkneliśmy forum bo było wykorzystywane przez zwolenników eutanazji i znajomych "doktor Mengele" (znaczy Siejki)


26.08.2005
Kochani,
... minął miesiąc od czasu gdy biegliśmy z Asieńką na rękach szpitalnymi korytarzami. Miesiąc od czasu gdy ostatni raz musiała być zaintubowana, na chwilkę, na kilka minut...
- Niestety..., ta chwilka przerodziła się w wieczność. Mimo wysiłku wspaniałych lekarzy, mimo zbawczego działania posaconazolu i ewidentnej poprawie...
- Sceptykom od razu przypomnę, że Asia została przewieziona do Kościerzyny w stanie bardzo ciężkim. Zaintubowana, bez reakcji, z zaleceniem aby nie podawać żadnych leków, nawet preparatów krwi... Otumaniona lekami sedacyjnymi tak bardzo, że dopiero po tygodniu, po całkowitym odstawieniu lekarstw, aby poznać Jej reakcje, nawiązała kontakt ze światem zewnętrznym. To tylko dzięki , też, anestezjologowi, dr-wi Gadomskiemu,- ze szpitala "wiejskiego" i Jego współpracownikom zawdzięczamy ostatnie dwa miesiące życia Księżniczki.
- Ponownie przypomnę: życia bez wspomagania. Bez tlenu, w całkowitym kontakcie...
- Życia z mucorem... a zwłaszcza przeciw niemu, bo przecież statystycznie nie żył nikt dłużej jak tydzień...
- Niestety...., wcześniej wykonane zabiegi i decyzje o zaniechaniu leczenia nie pozwoliły na przeżycie...
tu miałem wątpliwości ale już nie mam...
- Musimy zamknąć pewien okres w życiu. Nagrobek stanął dzisiaj.


27.08.2005
Odwiedzili dzisiaj Asieńkę dziadkowie z Gdyni i wujek Tomek z rodziną. Płakaliśmy wszyscy, szczególnie gdy Mami "dojrzała" aby przekazać Dominice kołderkę podarowaną Asi przez Organizatorki projektu "Za jeden uśmiech".
- Myslę, że na forum przewinęli się juiż "nawiedzeni" i teraz będzie można konstruktywne zabierać głos...

28.08.2005
Dzięki zaangażowaniu i pomocy wielu osób ostatnie miejsce spoczynku Asieńki jest gotowe.
- Poniżej ostateczny efekt:

     

- W tym miejscu szczególne podziękowania składamy Państwu Antoninie i Jerzemu Wentom prowadzącym "Szkółkę roślin ozdobnych" w Kościerzynie, za bezpłatne przekazanie dorodnych iglaków.
- Wielkie słowa podziękowania należą się także Sławkowi Zolondkowi prowadzącemu "Zakład kamieniarski" w Kościerzynie za pomoc, zaangażowanie i wreszcie wykonane prace, za co nie wziął żadnego wynagrodzenia.
- Nie mogę także nie wymienić rodziny. Niejednokrotnie wcześniej angażowali się całym sercem... Teraz także nie zawiedli. Mimo własnych problemów pokryli znaczną część kosztów...
DZIĘKUJEMY
- Zamieściłem jeszcze dzisiaj ostatni scenariusz przygotowany przez Asieńkę w 2001 roku. Nie był uporządkowany bo "Przywitanie" i wskazówki były na końcu a odniosłem wrażenie że powinny być na wstępie. Zmieniliśmy to więc w przeciwieństwie do innych prac, gdzie nie ingerowaliśmy w ogóle ponieważ nie czuliśmy się upoważnieni...
- Muszę jeszcze dodać parę dat do "Skróconego kalendarium medycznego". Może jutro...

31.08.2005
Zarchiwizowałem dzisaj dyski z komputera Asieńki... Jeszcze bardziej pusto się zrobiło...
- Jej pokój czeka nietknięty, jeszcze nie czas...
Nie ta chwila...
Jedyne co z niego wzięliśmy to kołderka z misiami, dla Dominiki, kuzynki Księżniczki, córeczki Wujka Tomka.
- Dostaliśmy kilka maili z prośbą o wytłumaczenie gdzie jest miejsce spoczynku SzYszuni. Z tym był problem więc zobiliśmy mapki. Mamy nadzieję, że wystarczająco przejrzyste...

           





go to top Go To Top go to top

 
Koszty pozyskiwania szpiku
Test dawców
Strategia doboru dawcy
Jak zostać Dawcą i jak wygląda procedura
Przeszczepy szpiku kostnego
Laboratoria
Nasz baner
Pomagają nam
Potrzebna Krew
Fundacja Kaszubska
Wpłata kartą kredytową na konto Fundacji


Telefon do
Kliniki Hematologii Dziecięj we Wrocławiu,
Odzial Transplantacji Szpiku i Terapii Genowej,
ul. Bujwida 44,
tel. (0-71) 320-04-00

Telefon do
kliniki Hematologii AM
w Gdańsku :
058 349-28-71/74
border borderborder border
     
border
border
border border
border border border border
border border border border

Advertisement