border border border border
border
     
border border
Pomoc dla Asi
border border
 arrow 
   Strona Główna arrow Kącik Asi Dzisiaj jest poniedziałek, 20 maj 2019
border border

 
Menu serwisu
Strona Główna
Epitafium
Dla Asi
Strona Główna - Historia
Strona główna - Historia 2
Galeria
Prace Asi
Kącik Asi
Kalendarium
Skrócone kalendarium medyczne
Księga gości
Ciekawe
English version
Aukcje Allegro dla Asi
Artykuły z prasy
Info dla rodzin i pacjentów
O Asi
Środki
Zaświadczenia lekarskie
Prawidłowe wyniki morfologii
Aktualne wyniki morfologii Asi
Mail do Asi

Telefon do Asi szkoly w Kościerzynie :
058 686-83-32



Kalendarium
Czytaj: Od najnowszych   Od najstarszych

to: 02 2006maj 2003  czerwiec 2003  lipiec 2003  sierpień 2003  wrzesień 2003  październik 2003  listopad 2003  grudzień 2003  styczeń 2004  luty 2004  marzec 2004  kwiecień 2004  maj 2004  czerwiec 2004  lipiec 2004  sierpień 2004  wrzesień 2004  październik 2004  listopad 2004  grudzień 2004  styczeń 2005  luty 2005  marzec 2005  kwiecień 2005  maj 2005  czerwiec 2005  lipiec 2005  sierpień 2005  wrzesień 2005  październik 2005  listopad 2005  grudzień 2005  styczeń 2006  luty 2006 


01.08.2003
Dzień ok. Samopoczucie dobre. Nic nie boli. Jedzonko wprawdzie ograniczone troszkę ale jest pałaszowane :-). To z dobrych wieści. Gorzej, że wyniki cały czas spadają. Ponoć "planowy" uboczny skutek kuracji. Dopiero kilka dni po zakończeniu kuracji tzn. pierwszego cyklu, mają się "odbić" i iść do góry.
- po 22 jedziemy razem (!) z mamą do domku. Damy Asii odpocząć od siebie :-)

02.08.2003
Dzień bardzo spokojny. Rano Asia zakończyła pierwszy cykl kuracji. Na razie wyniki będą jeszcze spadać :-(. Samopoczucie dobre i oby takie pozostało. Nie jest to regułą - niestety. Za siedem dni poznamy efekt. Musimy czekać.
Była dzisiaj po południu pół godzinki na spacerze z bratem. Mogli swobodnie pogadać :-)
Mama z Łukaszem pojechała do domu przed 18. Rozrabialiśmy więc bez dozoru do woli :-). Po 20, po deszczu również wyszliśmy na 30 minut na dwór. Potem drobna przekąska, kroplówka, film do .... 23.30 (!) i lulu.

03.08.2003
Dzień OK, poza informacją, że wyniki dalej spadają i będą spadać...., spadać......, spadać..... aż się odbiją. Przez ten czas samopoczucie ma też prawo iść w dół. Asiek jednak dziarsko się trzyma i twierdzi, że NA PEWNO się nie da i czuć się będzie dobrze :-). Też w to wierzymy. "Odbicie" ma nastąpić nie prędzej jak za 4-5 dni.
- dzisiaj zostawiłem dziewczyny same - niech sobie troszkę poplotkują. Też im się coś należy :-). Kobietki ..... :-)


04.08.2003
Wyniki w dół :-(. Dzisiaj okazało się, że bakteria z którą walczyliśmy prawie przez miesiąc, została pokonana :-). Niestety wyszło także, że przyplątała się następna, też szczep szpitalny.... :-(. Na szczęście mniej groźna od poprzedniej.
Samopoczucie Asi OK :-). Sporo czasu spędza przy komputerze. Planuje stworzyć własną stronkę www ;-). Chce też prowadzić szkolną. Zajęcia będzie miała sporo :-). Dzisiaj zrobiliśmy kilka zdjęć. Jedno ze spacerku zamieszczam poniżej. Dokumentuje Asi nastawienie. Tak trzymać.

 

- rano zadzwoniła do mnie pani mgr Elżbieta Strzyżewska z Ministerstwa Zdrowia. W odpowiedzi na moje wcześniejsze pismo wyjaśniła, że pieniądze które na ten rok otrzymał Poltransplant na poszukiwania i badania potencjalnych dawców ..... skończyły się 15 maja. To oznacza, że dla Asi nie byłoby szans na wdrożenie procedury poszukiwania w tym roku .... Oznacza także, że w tym roku Poltransplant nie zrefinansuje kosztów poszukiwań dawcy dla Asi, które zostały już poniesione przez Medigen. No ... chyba że zdarzy się cud.
- nie wiem czy jutro Asia będzie miała dostęp do internetu. Przeniesiono nas po 23 do innej sali. Mimo, że Asia musi przebywać w izolatce, izolatki nie ma. Musieliśmy zwolnić miejsce dla chłopca po przeszczepie którego z gorączką przyjęto do kliniki. To zrozumiałe, że on musi być w izolatce. Nie jest natomiast do przyjęcia, że lekarz musi dokonywać tak dramatycznego wyboru: - Kto jest bardziej zagrożony w danym momencie ... Straszne ale prawdziwe.
Zastanawiałem się czy nie zabrać Asi do domku i rano na 6 wrócić na podanie leków. Rozterka... Mimo późnej pory zadzwoniłem do niezawodnej pani Moniki Sankowskiej. Prosiłem o radę czy bezpieczne będzie zabranie Asi z Kliniki. Odpowiedź była jednoznaczna: zbyt słabe są wyniki aby ryzykować jazdę. Niestety. Zostaliśmy.
Asia jest na sali o powierzchni ok 8 m2 wspólnie z jeszcze jedną dziewczynką i jej mamą :-(.
- jest prawie 3. Siedzę na korytarzu i zastanawiam się co zrobić aby w tych warunkach nie dopuścić do kolejnej infekcji ...

05.08.2003
Mała zmiana, dzisiejszy wpis pisze mama, dzięki "wielkiemu" tacie (dociągnął nam do pokoju internet :-), jest niesamowity i ..., jak zawsze...).
-Dzień spokojny, Asiek była nieco zmęczona po "ciężkiej" nocy, więc za moment idzie spać. Wyniki mniej więcej na tym samym poziomie, ale humorek dopisuje.

06.08.2003
Standard, możnaby powiedzieć. Asiołek czuje się OK, wyniki jeszcze spadają. Wygospodarowano miejsce i jest izolatka, tzn. Asia została sama w sali. Mama po sprzątaniu dodatkowo zdezynfekowała cały pokój. Jest dobrze .....
Na spacer, po zastanowieniu, doktor wypuściła nas ale Asia przez cały czas musiała być w maseczce. Na razie każde wyjście z pokoju będzie się z tym wiązać :-).
Mama chciała jechać dzisiaj wcześniej do domu. Pojechała ..... po 20.30 :-).
- dzwoniła jeszcze raz pani Strzyżewska z Ministerstwa Zdrowia. Prosiła aby lekarz prowadzący z ośrodka transplantacyjnego przesłał do Poltransplantu pisemko stwierdzające, że poszukiwanie dawcy dla Asi jest ..... sprawą pilną. Ciekawe.
Zadzwoniłem oczywiście do Wrocławia. Doktor Kałwak obiecał zająć się tym, choć był zdziwiony prośbą ministerstwa.
- nie napisałem wczoraj. Doktor Kałwak zostal szczęśliwym TATĄ - GRATULACJE !!
- dzisiaj w Gdańsku, na Jarmarku Dominikańskim kwestowała grupa przyjaciół z Kościerzyny.

07.08.2003
nie wytrzymaliśmy wczoraj długo :-). Po 22 Asiek po cichutku "odjechał" :-). Ja niedługo po Niej :-). Przed snem czytała najnowszą część "Harry Pottera". W wersji angielskojęzycznej. Ze słownikiem w ręku, ma się rozumieć :-).
- Teraz jest 7. Na oddziale jeszcze cisza. Noc spokojniutka. Asia jeszcze śpi, kroplówka z lekami wolniutko spływa.... kap... kap.... kap..., - sennieeeeeee :-).
- wyniki kiepściutkie - granulocytów zaledwie 60, płytek krwi 9 tyś (wczoraj było 13 a przedwczoraj 25 tyś.) :-(. Asia jakaś taka słabowita, choć trzyma fason. Dostała po południu kolejne już 0,5 l krwi i dodatkowo płytki. Jutro powinna odzyskać siły.

08.08.2003
Humorek od rana wyśmienity. Po 9 kontrolne pobranie szpiku. Nawet gdy szła na zabieg, to podśpiewywała sobie ...:-). Dzisiaj Asia nadzwyczaj dobrze zniosła narkozę :-). Juz około 13 wcinała spóźnione śniadanie, chwilę potem spacer. Później drugi i wieczorem o 21 (!) trzeci :-). Pełne wyniki biopsji będą w poniedziałek. Wówczas lekarze ustalą strategię dalszego leczenia.
- Jest prawie północ a Asiek jeszcze nie śpi. Nabuzowała ją ta wczorajsza krew. Musiała być od jakiegoś "nocnego marka" :-).

09.08.2003
Kolejny dzionek bez zmian. Humorek dopisuje. Asiek pospała dzisiaj nieco dłużej, do 9.00, ale trzy spacerki zaliczone.
-Rano wolontariusze pod opieką pani Joasi Szwed i pana Darka Troki wyjechali do Gdańska na Jarmark Dominikański. Efekt poznamy jutro - ale mocno, przez cały dzień trzymaliśmy kciuki (mieli do rozprowadzenia 5 tysięcy ulotek). Posiłek dla wolontariuszy sfinansowali opiekunowie, wielkie dzięki!!

10.08.2003
Dzień minął spokojnie. Asiek znowu wylegiwała się do 9.00, z godzinną przerwą koło 7.00. Zaliczyliśmy trzy spacerki (standartowo), a na ostatnim zadzwoniła do mnie pani Monika Sankowska i... dostałem OPR (!!) za to, że Asiek miała ochotę poćwiczyć... W wyniku wysiłku mógłby nastąpić jakiś wylew.
-Rano, w Gdańsku, powtórka z rozrywki. Łącznie 21 osób będzie kwestowało na ulicach.

11.08.2003
Dzisiaj już nie było tak wesoło. Asia wszystkich nastraszyła. Prawie cały dzień jej się odbijało. Po odbiciu nie mogła złapać oddchu. Bardzo ciężko oddychała. W pewnym momencie tak ją coś zakłuło, że aż się biedna popłakała. Po chwili przeszło. Mówiła, że ma bardzo sucho w nosku i ze trzy razy poleciała jej krew. Włoski zaczęły powoli wypadać, ale wiedzieliśmy o takich skutkach chemii, więc nie przejmujemy się tym ;-). Rezultaty badania szpiku nie są jeszcze znane. Asiek jest osłabiony. Wyniki nie zaczęły się podnosić, a pogoda brzydka i w rezultacie na spacerek nie wyszliśmy.

12.08.2003
Kuracja nie przyniosła pozytywnych efektów, nie uzyskaliśmy reemisji. Zastosowany protokół leczniczy był zbyt słaby co odwlekało w czasie osiągnięcie ostatecznego sukcesu a nam się troszkę śpieszy :-).
Doktor Bałanda z Gdańska wspólnie z doktorem Kałwakiem z Wrocławia (po intensywnych konsultacjach z innymi lekarzami) postanowili zdecydowanie przyśpieszyć. Tu jednak potrzebna jest współpraca Asieńki. Musi pogadać z leukocytami :-). Dopiero gdy ich poziom bedzie przyzwoity, rozpoczniemy nowy protokół leczniczy. Będzie OK :-).
- wróciła z urlopu doktor Szalewska, która prowadziła Asię od początku.
- dostałem z Poltransplantu odpowiedź na moje monity. Szokująca. Prof. Wałaszewski twierdzi, że w tym roku wyczerpano już środki finansowe na poszukiwania dawców. Mimo, że Klinika Wrocławska jeszcze w maju zakwalifikowała Asię do pilnego przeszczepu, zlecenie poszukiwania dawcy złożone zostanie przez Poltransplant dopiero w przyszłym roku. To jest próba zabójstwa. Z zimną krwią. Bo rozumiem że badania dawców kosztują. Że nie ma środków. Nie rozumiem jednak ukrywania tego faktu i przeciągania wszystkiego w czasie. Informację że Poltransplant w tym roku nie wdroży procedury poszukiwania dawcy powinniśmy otrzymać natychmiast, w maju. Natychmiast gdy tylko faks ze zlecenim poszukiwania dawcy wpłynął do Poltransplantu. Tam wiedzieli przecież od razu że nie przekażą zlecenia dalej. Że poszukiwania mogą się odbyć tylko i wyłącznie za pieniądze firm prowadzących badania lub rodziców. Gdybyśmy, -jak wielu rodziców-, czekali w przeświadczeniu, że dawca jest poszukiwany, że wszystko toczy się właściwym torem, że procedury zostały uruchomione to .... dzisiaj nasze szanse byłyby nieporównywalnie mniejsze. I to jest właśnie najstraszniejsze :-(.

13.08.2003
wyniki nie rosną. Wprowadzono zaostrzenie ochrony. Wszyscy wchodzący do sali Asi muszą mieć założone maseczki. Nas to też oczywiście dotyczy :-). Na pobudzenie wzrostu Asiołek dostał "endobulin", silny lek z grupy immunoglobulin. Wieczorem przetoczono też płytki. Na pewno teraz będzie lepiej :-). Asiek jest troszkę osowiały ale czuje się OK.
- wieczorem zostawiam dziewczyny i lecę do domku zainstalować kamerkę internetową. Będziemy mogli mieć łączność wizualno-dzwiękową. Kamerka w Asi komputerze działa od wczoraj. Cieszy się z niej bardzo :-). Przed komputerem spędziła większość czasu. Konwersowała na "czacie" chyba z połową Polski :-)))).
- wojowałem z oprogramowaniem do późna i efekt nie był najlepszy. Tzn mieliśmy łączność albo audio albo wideo. Nie razem - jutro rano zobaczymy :-).

14.08.2003
już wiemy co było! Wczoraj był 13 :-). Dlatego nie chciało działać poprawnie. Rano po 30 min. pracy połączyliśmy się bez kłopotów. Jest super. Rozmawiamy ze sobą z odległości ponad 70 km. Słyszymy się i widzimy :-). Niesamowite ile radości może sprawić gadżet za 70 zł. :-).
- w klinice bez zmian. Wyniki prawie "zerowe", nie chcą ruszyć do góry :-(. Asiek troszkę "przytłumiony", ale ,- jak zwykle -, trzyma fason. Humorek dopisuje. Oczywiście znów do wieczora w necie :-). W przerwach książka.

15.08.2003
jest prawie 11 a Asiek ..... śpi :-). Niedługo będzie 12 godzin (!). Wyśpi sie za wszystkie czasy :-). Były oczywiście przerwy na leki i siusiu :-), odwiedziny doktora. Asiek sobie z tego nic nie robi :-). Oooooo... Właśnie otworzyła śliczne niebieskie oczęta :-). Chyba już po spaniu :-). Na razie kończę. Trzeba zająć się księżniczką :-).
Przedwczesny alarm :-). Księżniczka przeciągnęła się, uśmiechnęła i .... dalej spała, do...... 12 prawie :-).
włoski wszystkie , no prawie wszystkie już wyszły :-) - efekt ciekawy. Po śniadanku poczuła sie słabiutko i wymiotowała :-(. Szkoda. Reszta dnia już też nie najlepsza. Słabiutko :-(.

16.08.2003
dzisiaj wyniki troszkę drgnęły :-), do góry ma się rozumieć :-). Niedużo ale jednak troszkę leukocyty podskoczyły :-). Super. Mamy nadzieję że to nie jednodniowy podskok :-).

17.08.2003
wczoraj ogladaliśmy jakiś film w tv do końca. Skończył sie dobrze po 23 :-). Dzisiaj więc słonko bardzo późno wstało ... ale w umiarkowanym humorze. Najpierw było śniadanko a chwilę potem ...... po śniadanku :-(. Malutko mamy hemoglobiny i Asiek tak reaguje. Wiemy już że bylo 6,8 i doktor Szalewska naświetla dla Asi krew. Byle nie od jakiegoś smutasa to będzie wieczorem power :-). Tzn power i tak będzie ale z humorkiem różnie bywało :-).
Krew nie była od smutasa ale chyba od jakiegoś niemowlaczka bo Asiek się "uwstecznił" :-). Dostał od mamy kolorowankę, bo potrzebowała na wzór rysunek tygryska. Na wzór powtórzę. I co ...? Okazało się, że pół dnia siedziała nad kolorowanką z kredkami :-). Jak 3 letni brzdąc :-)))).

18.08.2003
dzionek jeden z lepszych. Ostatnio. Leukocyty podskoczyły na 990 :-). Wprawdzie sporo jeszcze brakuje, ale ważne że ruszyły. Kuracja będzie wznowiona gdy dojdziemy do 1500. Wczorajsza krew dużo dała. Asiek odzyskał animusz :-). Dzisiaj znów cały dzień malowała .... kolorowanki (!) :-)))). Jest dobrze.

19.08.2003
Asiek dzisiaj wcześnie (hehe, o 9.15) wstała i w całkiem niezłym humorze. Wyniki pomalutku idą w górę, a księżniczka leniuchuje (no... trochę koloruje :-), grzybki hoduje i "kartkuje", tzn. robi pocztówki :-), różne wzory i kolory).
-Co do grzybków: Był pan dr, laryngolog pooglądać gardełko Asiołka. Wymazy z migdałka będą dopiero za jakieś 6 dni :-(.

20.08.2003
b/z

21.08.2003
dni ciągną się, podobne jeden do drugiego. W zasadzie wszystko bez zmian. Wyniki mierniutkie ale jest już decyzja, że zaczynamy nowy kurs terapi w poniedziałek i to bez względu na wyniki. Oczywiście wcześniej będzie pobrany szpik. Zobaczymy co w nim siedzi ....

22.08.2003
raniutko przy ubieraniu Asia troszkę źle się poczuła i zwymiotowała :-(. Na szczęście nie powtórzyło się więcej. Humorek więc dopisywał.
Wróciła ta brzydka bakteria którą miał Asiek poprzednio :-(. Nie dobrze. Doktor Szalewska zaleciła aby wchodzący do sali nakładali fartuszki jednorazowe. W maseczkach siedzimy już od dłuższego czasu. Można wytrzymać :-).

23.08.2003
humorek Asieńki super. Nie przekłada się jednak na wyniki które stoją jak zaczarowane :-(. Nie ma też wielkiego związku z jej chęcią działania.... :-). Leniuch wlazł w nią niesamowity :-). Do "Kącika" zagląda bo inaczej nie wypada :-). Książki odłożone. Całymi dniami serfuje po necie albo drobne prace plastyczne i TV. Ech co z niej wyrośnie ... :-))).

24.08.2003
w stosunku do dnia wczorajszego nic się nie zmieniło. Tzn. humorek ok, leniuchowanie także. Wyniki również. Jutro czeka nas długi dzionek. Najpierw biopsja szpiku a później rozpoczynamy nowy protokół chemioterapii. Doktor Szalewska zapowiedziała że w najbliższym czasie przeniesie nas na inny oddział. Jest tam sala ze "śluzą" przed wejściem. Teraz jest reżim sanitarny mimo że kilka granulocytów jeszcze Asiek ma ;-). Po rozpoczęciu kuracji granulocyty spadną do zera i musimy być przygotowani na "całkowity reżim sanitarny" a to trudne jest do osiągnięcia jeśli do sali wchodzi się prosto z korytarza.

25.08.2003
zapowiada się, zgodnie z przypuszczeniami baardzo długi dzień. Od 6 spory ruch. Siostry pobrał próbki krwi na wszystkie możliwe chyba badania. Do tego wymazy, również chyba z wszystkich możliwych miejsc :-). Aż Asiek, - zazwyczaj bardzo cierpliwy -, zdenerwowała się i to wcale nie trochę :-(. Parę minut później już starała się trzymać fason. Nie zmieniło to jednak faktu, że o 7.30 było już po spaniu :-). No... , może nie całkiem bo o 8.20 oczęta jednak same się zamknęły :-). Zobaczymy jak długo pozwolą nam teraz podrzemać :-).
Czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy.... śniadanie ominęło, obiadek ominął i ...... okazało się że nie potrzebnie. Trzeba przed punkcją podać płytki i osocze. Szpik nie będzie dzisiaj pobrany. Asiek mocno się zdrażnił :-(.

26.08.2003
od pobudki znowu czekamy. Taraz znowu na płytki. Wczoraj dostaliśmy za mało. Po 10 płytki docierają do kliniki (zabrakło w miejscowym w p-kcie, trzeba było ściągać). Punkcja więc dopiero ok 14.
Pobranie szpiku i punkcja trwała dobrą godzinę. Asieńka na szczęście zniosła to dzielnie. Nie było też większych sensacji przy wybudzaniu. :-).
- o 18 rozpoczęliśmy kurację. Podłączono chemię.
- ok 20 przeniesiono nas na na piętro do innej sali. Jest tu prowizoryczna "śluza", tzn. przed salą jest wnęka oddzielona prześcieradłem od korytarza w której wszyscy wchodzący muszą się przebierać. My mamy dwa razy dziennie zmieniać ubranie (najlepiej lekkie płucienne) a przy wychodzeniu na korytarz zakładać fartuchy jednorazowe.
- niedogodnością jest kompletny brak rozrywek. Nie ma dostępu do internetu, tzn. mamy radiową kartę sieciową więc wystarczyłoby aby pozwolono nam podłączyć się do pierwszego z brzegu gniazdka z internetem. Nie potrzeba żadnych kabli. Nie ma jednak ordynatora i doktor Szalewska nie może sama wydać na to zgody :-(. Obawia się że będziemy w tej samej sieci co komputery lekarzy :-). Na dole byliśmy .... Zresztą na korytarzu stoją do użytku pacjentów też dwa komputery które również są w tej sieci, i nikomu to nie przeszkadza :-). Ordynator będzie dopiero w poniedziałek :-(. Szkoda..... .
Asi internet dużo dawał. Miała kontakt z rówieśnikami, kolegami i rodzeństwem. Obawiam się żeby nie straciła wigoru :-(. Nic. Czekamy. Może prędzej ktoś będzie mógł podjąć decyzję. Pięć dni czekania w sytuacji gdy ważny jest każdy dzień dobrego samopoczucia to wieczność.
- Nie ma też telewizora. Z tym nie problemu - przywiezie mama z domu. I tak tam nikt nie ogląda :-).

27.08.2003
było nie ciekawie. W nocy o 1 Asieńka źle się poczuła. Wymiotowała co pare minut aż do 3. Dopiero wówczas dostała leki przeciwwymiotne i przeszło. Rano ok 9 sytuacja powtórzyła się. Tym razem lek dostała po pierwszych wymiotach więc nie męczyła się dłużej. Mimo wszystko humorek i "morale" bez zarzutu. Super :-). Tak trzymać!
Doktor Szalewska powiedziała, że Asia powinna dostawać ten lek (zofran) co minimum 8 godzin bez czekania na wymioty.
po 17 upomniałem się więc u pielęgniarki, że dobrze byłoby już podać. Po co dupuszczać do złego samopoczucia. Okazało się jednak ..... że nie mają :-(. Wcześniej w nocy i rano podano "pożyczony" z innego oddziału. Teraz w całej klinice nie ma. Pożyczono znowu wprawdzie ale w tabletkach. Asia we wcześniejszej kuracji nie tolerowała jednak tej formy :-(. Zadeklarowałem że kupimy sami ale tu znowu problem. Lek jest tylko na receptę. Asia jest w szpitalu więc nie można wypisać recepty :-(. Błędne koło. Nie będę się rozpisywał. Po kilku telefonach do zaprzyjaźnionych osób jadę ok 19 do jednej z hurtowni i odbieram porcję leku na tę dobę. Dziękuję szczególnie za pomoc Hani Dekkert z apteki Raduńskij w Chmielnie. Buziaczki :-).
- rano siostra oddziałowa przekazała nam telewizor. Dziękujemy. Okazało się jednak, że chyba gniazdo antenowe nie jest w najlepszym stanie bo mamy na razie sam śnieżek :-). Zobaczę jutro, może coś z tym zrobię.
- mama przyjechała rano i ...... nie poznaliśmy jej. Kupiła płucienny garniturek, taki jak mają siostry :-). Na salę weszła więc nowa pielęgniarka :-). W maseczce na twarzy była prawie nie do poznania. No.... może nie do końca - oczka i .... (zwłaszcza) kolanka, widoczne spod "miniówy" bezprzecznie należały do niej :-). Fajniasto :-).

28.08.2003
w nocy po 1 znowu alarm. Asieńka wystraszyła mamę. Sama biedna też się wystraszyła. Dostała najpierw mocnych dreszczy a po chwili wysokiej temperatury. W ciągu zaledwie kilkunastu minut :-(. Doktor dyżurna przerwała podawanie cytostatyków i podała leki stabilizujące. Po dobrej godzinie temperaturka wróciła do normy. Kurację wznowiono :-). Do rana był już spokój tylko mama siedziała jak na szpilkach :-).
- jest już po 10.30 i na razie jest Ok. Rozmawiałem z dziewczynami przez telefon. Asiek nie chce wstać :-). Mówi że wstanie jutro i to też dopiero jak będzie internet :-). Ale humorek jak widać dopisuje :-).

29.08.2003
nocka już bez żadnych sensacji. OK.
- raniutko załatwiam zofran na pozostałe dni kuracji. Wielkie dzięki za pokierowanie i pomoc doktorom: Zaborowskiemu i Duszyńskiemu ze szpitala w Kościerzynie. Także wielkie podziękowania znanemu już doktorowi Konczalskiemu. Dzięki takim ludziom jak Oni umacnia się wiara w człowieka. I nie są to tylko puste słowa .... :-).

30.08.2003
jest dobrze. Tzn wg naszych, szpitalnych standartów :-). Asieńka czuje się cały czas OK. Humorek super. Wczoraj rozmawiałem jeszcze z panem Maćkiem z sekcji teleinformatycznej kliniki. Obiecał w poniedziałek porozmawiać z Ordynatorem i zaraz rano (jeśli wyrazi zgodę) podłączyć Asię do netu. Nie może się żabcia doczekać. Wie że ma sporo maili :-). Sprawdziłem w domku. Będzie miała co robić :-).
Jesteśmy dobrej myśli. Nie wiemy jednak jak zniesie okres po kuracji, jak długo będzie się dobrze czuła. Ważny jest każdy dzień wyrwany chorobie ....

31.08.2003
SUPER. Kolejny dzionek pod znakiem dobrego humorku :-). Główny protokół kuracji zakończony wczoraj. Teraz tylko leki osłonowe, wspomagające i .... czekamy. Nie wiadomo na razie jak długo.
- musiałem wcześnie (ok 18 :-) ) być w Kościerzynie bo poknociłem coś z radiowym urządzeniem :-(. Trzeba było sprawdzić. Już wiemy co i już działa :-). jutro będzie można podłączyć :-).
- muszę jutro być w klinice przed 8 rano aby przywieźć sprzęt :-).

09.08.2003
dalszy ciąg huśtawki. Tyle że teraz czas spadku temperatury jest coraz krótszy :-). Wyjaśniło się dlaczego Asiek jest osowiały. Ma troszkę mało hemoglobinki więc jest słabo dotleniona. Wieczorem dostanie krew to powinno się poprawić :-).
- Kiepsko. Ciągła walka z temperaturą. Nie można nawet podać krwi spokojnie. Trzeba robić przerwy na obniżenie ciepłoty ciała. Do leków dołączono okłady z lodu. Nie wiele to jednak daje. Najgorsze że nie można ustalić przyczyny. Kilka razy dziennie pobierane są próbki do badań ale na razie nic nie wykazują.



go to top Go To Top go to top

 
Koszty pozyskiwania szpiku
Test dawców
Strategia doboru dawcy
Jak zostać Dawcą i jak wygląda procedura
Przeszczepy szpiku kostnego
Laboratoria
Nasz baner
Pomagają nam
Potrzebna Krew
Fundacja Kaszubska
Wpłata kartą kredytową na konto Fundacji


Telefon do
Kliniki Hematologii Dziecięj we Wrocławiu,
Odzial Transplantacji Szpiku i Terapii Genowej,
ul. Bujwida 44,
tel. (0-71) 320-04-00

Telefon do
kliniki Hematologii AM
w Gdańsku :
058 349-28-71/74
border borderborder border
     
border
border
border border
border border border border
border border border border

Advertisement