border border border border
border
     
border border
Pomoc dla Asi
border border
 arrow 
   Strona Główna arrow Kącik Asi Dzisiaj jest poniedziałek, 20 maj 2019
border border

 
Menu serwisu
Strona Główna
Epitafium
Dla Asi
Strona Główna - Historia
Strona główna - Historia 2
Galeria
Prace Asi
Kącik Asi
Kalendarium
Skrócone kalendarium medyczne
Księga gości
Ciekawe
English version
Aukcje Allegro dla Asi
Artykuły z prasy
Info dla rodzin i pacjentów
O Asi
Środki
Zaświadczenia lekarskie
Prawidłowe wyniki morfologii
Aktualne wyniki morfologii Asi
Mail do Asi

Telefon do Asi szkoly w Kościerzynie :
058 686-83-32



Kalendarium
Czytaj: Od najnowszych   Od najstarszych

to: 02 2006maj 2003  czerwiec 2003  lipiec 2003  sierpień 2003  wrzesień 2003  październik 2003  listopad 2003  grudzień 2003  styczeń 2004  luty 2004  marzec 2004  kwiecień 2004  maj 2004  czerwiec 2004  lipiec 2004  sierpień 2004  wrzesień 2004  październik 2004  listopad 2004  grudzień 2004  styczeń 2005  luty 2005  marzec 2005  kwiecień 2005  maj 2005  czerwiec 2005  lipiec 2005  sierpień 2005  wrzesień 2005  październik 2005  listopad 2005  grudzień 2005  styczeń 2006  luty 2006 


01.02.2004
Wyniki podobne do poprzednich. Dzisiaj nadal dostawała globuliny i osocze.
Dmuchając na zimne, ponieważ poziom cukru był troszkę wysoki, Dr Kałwak zaordynował dodatkowo wlew insuliny. Przez całą noc aż do rana kapać też będą płyny wieloelektrolitowe. Takie płukanie powiązane z uzupełnieniem potrzebnych składników :-).
Jutro będą też kolejne badania.
- Asieńka napisała dzisiaj następne króciutkie opowiadanko :-). Nie mam niestety zezwolenia aby wrzucić je na stronę :-(. Może jutro.

02.02.2004
samopoczucie OK. Wyniki morfologii nie uległy większym zmianom. Badanie USG wykazało kolejne powiększenie wątroby :-(. 4 dni temu było 3,5 cm a dzisiaj ponad 6 cm. Może to świadczyć o sporym "zamieszaniu" w wątróbce :-(. Takie są niestety toksyczne właściwości niektórych leków. Jeden z nich, stosowany aby organizm nie odrzucił przeszczepu, mimo że odstawiony ponad tydzień temu i po którym już dawno nie powinno być w organiźmie śladu nadal jest wykrywany :-(. Może właśnie skumulował się w uszkodzonej wątróbce i teraz stopniowo jest uwalniany ... ?
Na razie nie wiadomo. Doktor Kałwak przypuszcza że powikłanie które występuje u Asi to tzw. zespół hemolityczno-mocznicowy. Wskazuje na to cała grupa symptomów. Aby to potwierdzić lub wykluczyć trzeba jeszcze kilka badań. Są oczywiście także jakieś inne teorie ale za wcześnie o nich pisać.
- Jutro Asieńka będzie miała kontrolne badanie szpiku. Od jego wyniku bardzo wiele zależy a przede wszystkim dalsze postępowanie lekarzy, które i tak (pisałem o tym już wcześniej) przypomina balansowanie na linie. I to raczej bez asekuracji :-(.
- Asiołek cały dzień ma zapełniony. Pisze listy, maile. Ostanio opowiadanka :-). Trochę lekcje, no i czyta. Wieczorem, gdy na oddziale nie ma ruchu, spacerek po korytarzu :-). Potem toaleta i spanko. Czasem teoretyczne, bo jak pokazało doświadczenie kilku dni, budziła się w nocy i nie mogła spać.
Słabiutka jest bardzo. Pisałem o tym przy okazji wizyty w klinice kardiologicznej. Schody to przeszkoda bardzo trudna do pokonania. Dzisiaj okazało się że nawet wejście do brodzika w łazience może stwarzać problemy. Nie dała rady Biedulka przenieść ciężaru ciała na nóżkę którą już weszła do środka. Upadła i bez pomocy nie dała rady wstać ... . Skończyło się na szczęście na strachu i kilku siniaczkach na nóżce.
- Dzisiaj dostała przesyłkę z domu a w niej... sterta zeszytów i podręczników :-). Dostała też ekstra prezencik. Biedroneczkę wielkości pomarańcza która ma ciekawą cechę .... po naciśnięciu na brzuszek śmieje się do rozpuku. Asieńka bez naciskania również się śmiała :-). Niestety wieczorem biedronka w siatce opuściła oddział przeszczepów. Nie można tu trzymać zbyt wielu przedmiotów a jedną "przytulankę" już ma. Od Dawida oczywiście :-). Biedronka musi poczekać na SzYszunię w domku :-).

03.02.2004
Poknociło się nam i to wcale nie mało :-(. Dzisiaj w szpiku wykryto blasty :-(. Chore komórki które Asia miała wcześniej.
Ma to związek z mieszanym chimeryzmem, tzn. w organiźmie, w tym samym czasie, są nowe komórki od dawcy i stare biorcy. Pisałem wcześniej że pojawiły się Jej własne stare komórki. Były jednak zdrowe. Teraz okazało się że przekształciły się lub po prostu były chore a teraz to widać.
Generalnie wygląda to tak: Przeszczep, aby nie zniszczył całego organizmu hamowany jest dawkami sterydów do czasu aż nie zaklimatyzuje się i nie uzna organizmu biorcy za swojego. Jest to leczenie choroby nazywanej GVHD, inaczej GRAFT, inaczej "choroba przeszczep przeciw gospodarzowi". Trzeba to robić aby nie dopuścić do zbytniego nasilenia objawów bo mogłoby to wymknąć się spod kontroli. Takie działanie nie pozwala jednak na szybkie wypełnienie roli jaką nowy szpik ma spełnić. A musi zniszczyć wszystkie stare, pozostałe po chemioterapiach komórki szpikowe biorcy. Tak chore jak i zdrowe. To właśnie jest to balansowanie na linie.
"Puszczenie przeszczepu na żywioł" jest niebezpieczne bo za dużo może zniszczyć. Hamowanie zaś może pozwolić przetrwać starym chorym komórkom.
Tak się właśnie stało w naszym przypadku.
Pierwszym sposobem przeciwdziałania jest "uwolnienie" przeszczepu godząc się z ryzykiem o którym wspomniałem.
Gdyby się okazało że zbyt słabo nowy szpik zareaguje to wówczas podaje się limfocyty T dawcy, które czekają zamrożone na taką ewentualność. Może to znacznie zintensyfikować GRAFTA, co samo w sobie jest niebezpieczne ale przede wszystkim pobudzić nowy szpik do walki z chorymi komórkami.
Gdyby i te działania nie przyniosły pożądanego efektu zawsze pozostaje alternatywa zastosowania ponownie chemioterapii i ponowny przeszczep.
Jesteśmy jednak dobrej myśli że samo odstawienie immunosupresji (leków hamujących przeszczep) rozwiąże problem i to bez większych dolegliwości związanych z GRAFTEM.
- Asieńka trzyma się świetnie. Ma niezły humorek. Samopoczucie też OK. Wczoraj zagadaliśmy się do późnego wieczora i w konsekwencji zostałem w Klinice na noc :-). SzYszuni to całkiem odpowiadało :-). Nie ma wyboru :-). Skoro księżniczce to odpowiada to dzisiaj mamusia zostanie w klinice :-)) .

04.02.2004
samopoczucie Asieńce dopisuje choć wstaliśmy dzisiaj niezbyt wyspani :-), (czytaj :-) ) - "nocne polaków rozmowy" :-). Humorek też niezły. Zwłaszcza .... , że Pan Informatyk uznał, po konsultacji z prof. Chybicką, że jednak można coś zrobić w sprawie dostępu Asieńki do netu.
Było po drodze oczywiście kilka "schodów" ale Pan Informatyk stanął na wysokości zadania i jutro Asia będzie miała net. No, .... chyba że Pan Informatyk potknie się na którymś z wcześniej wymienianych schodów :-(.
Niemniej, tak drobne sprawy, nieistotne wręcz dla zwykłych (czytaj zdrowych) ludzi tu mają duże znaczenie. Kontakt z najbliższymi, kolegami, nie mówiąc o szkole jest potrzebny.
Rozumie to jednak niewielu, wbrew pozorom, Ludzi. Prof. Chybicka należy do Nich. Dziękujemy Jej za to. Nie ma i nie powinno mieć znaczenia czy dziecko będzie żyło na oddziale trzy dni, tygodnie czy miesiące. Dla nich czas ma zupełnie inny wymiar.
- Oczywiście aby możliwe było podłączenie netu dla Asieńki trzeba było zrobić małą "rewolucję" na oddziale. Jej powodzenie zawdzięczamy dok. Gorczyńskiej, dzięki której Asia zmieni jutro salę i wystarczy pociągnąć 5 m (co umożliwi podłączenie), zamiast 25 m kabla. Serdeczne dzięki.

05.02.2004
samopoczucie i humorek dopisuje Asieńce :-). Wyniki morfologi i biochemii takie sobie.
Zdecydowano już dzisiaj i podano limfocyty T od Dawcy. Ma to, w założeniu, dać solidnego "kopa" przysypiającemu szpikowi :-). Teraz musimy czekać na reakcję. - Dzisiaj, zgodnie z obietnicą Asia odzyskała "okno" na świat :-). Ma dostęp do netu.
Pierwszą ze spraw które załatwiła to .... odrobienie zadania z biologii :-). Nie maile, nie gg, a praca. Byłem zszokowany gdy zobaczyłem że ściąga materiały o euglenie zielonej :-)))).
Zmobilizowała Ją wiadomość ze szkółki że dostała na zakończenie semestru 5 z biologii właśnie i drugą z plastyki :-). Z biologi za pośrednictwem netu dostawała testy do rozwiązywania i to dało wymierny efekt :-))). Prace plastyczne też były super. Kilka zresztą mieliśmy okazję oglądać w Jej "kąciku" :-). Teraz solidnie musi pogonić pozostałe przedmioty aby, gdy będzie tylko okazja, zabłysnąć wiedzą :-))).

06.02.2004
w zasadzie niewiele się zmienia. Czekamy. Asiołek troszkę zmęczona przedłużającym się pobytem w szpitalu. Ciągłe czekanie, izolatka i my. Tylko my, lekarze i pielęgniarki. Każdy miałby już tego serdecznie dosyć.
Wieczorem z mamą decydujemy aby do Wrocławia na kilka dni przyjechała Martusia z Łukaszem. Dzwonię do domu. Okazuje się że jedyny odpowiadający pociąg odjeżdża z Gdańska o 5.30.
Problem z dotarciem o tej porze do Gdańska rozwiązuje Rysiu Szczepaniak, który nie bacząc na porę wiezie Martusię 70 km, na dworzec. Dziękujemy :-)))).
- Nie udało się niestety załatwić zastępstwa do pracy dla Łukasza. Chłopak który mógłby to zrobić był na ważnej imprezie towarzyskiej. Łukasz nie mógł więc przyjechać :-(.

07.02.2004
Asia ma ostatnio spore kłopoty ze spaniem. Z jednej strony jest słabiutka i posypia nawet w ciągu dnia, z drugiej strony znowu spać w nocy nie może. Śpi godzinkę, dwie i kolejna lub więcej bezsenne :-(. Wczoraj zasnęła przed 22. Obudziła się po 23 i rozmawiały z mamą dłuższy czas. Ponowne zaśnięcie po północy i obudziła się o 3. Nie mogąc zasnąć wzięła się za odrabianie lekcji :-(. Dopiero po zrobieniu zadania z historii uspokoiła się na tyle że zasnęła ponownie.
Myślimy że te kłopoty mają podłoże nerwowe. Denerwuje się nam Niunia ponad miarę :-(.
- Marta przyjechała do Wrocławia o 12.30. Mocno zmęczona. Spała dzisiaj niecałe 3 godzinki.
Odświeżyła się i po godzince wylądowała u Asieńki. Cieszyły się siostry bardzo. Obie :-). W końcu ostanio widziały się w Wigilię. Nie mniej cieszyła się mami :-). - Asieńka dzisiaj nie dostała, jak ostatnio codziennie osocza lecz płytki krwi. Miała ich zaledwie 14000.
- Humorek pod wieczór troszkę się poprawił. Mamy nadzieję że na dłużej :-).

08.02.2004
dzisiaj od bardzo długiego czasu Asieńka spała mocno i długo :-). Położyła się zaraz po 21 i spała prawie do 9 :-). To dobrze. Sen wzmacnia a to potrzebne. Ilość leukocytów spadła do niecałych 600 :-(. Granulocytów zaledwie ok 300. Doktor Kałwak zalecił ponowne noszenie maseczek u Asi w sali.
Spadek wyników jest spowodowany prawdopodobnie podaniem limfocytów T od Dawcy. Zwykle tak bywa że zaraz po ich podaniu wszystkie wartości spadają. Dopiero po jakimś czasie zaczyna się odnowa. Czekamy. Jutro prawdopodobnie będzie kontrolne pobranie szpiku.
- Dzisiaj rano zmieniła mnie w klinice Martusia. Siostrzyczki były ze sobą do popołudnia :-)). Co w tym czasie robiły, o czym rozmawiały .... , to już Ich słodka tajemnica :-))). Asieńce powrócił humorek. To ważne.
Po południu wróciłem ja a mami zaliczy z SzYszunią nockę. Nie możemy niestety być w tym samym czasie u Asieńki wszyscy :-))). Szkoda.

09.02.2004
Niunia miała dzisiaj punkcję szpiku, w rezultacie spała do 15.00. Dzisiaj prawie cały dzień jest u niej Martusia (na początku były we dwie z Mamusią :-)). Ja jadę do Asieńki na noc. Wyniki bez zmian.

10.02.2004
W szpiku pojawiło się trochę blastów, więc trzeba je powybijać. Dzisiaj Księżniczka ponownie dostała mylotarg (tak jak przed chemią). Wyniki na pewno spadną, ponieważ on też troszkę uderza w granulocyty. No, zobaczymy jak będzie. Jesteśmy dobrej myśli. Przed mylotargiem dostała klemastin, więc w ciągu dnia pospała, ale tylko dwie godzinki.

11.02.2004
Dzisiaj u Niuni był praktycznie każdy z nas (Mami, Martusia i ja, pojedyńczo). Na noc zostaje Martusia. Siostrzyczki sobie pogadają. Tylko, żeby za dużo nie balowały... Wyniczki trochę poleciały i dr Kałwak zalecił, żeby każdy kto wchodzi do Asi zakładał maseczkę.

12.02.2004
-mylotarg
-Martusia z Mamusią pojechały już do Kościerzyny. Teraz przez dwa dni będę z Asiołkiem sam. Poradzimy sobie :-).

13.02.2004
Dzisiaj zamknęli Księżniczce salę. Znowu ma pusto. Odpocznie troszeczkę (nie do końca) od nauki. Ponownie myje się w litrze wody i całe jej jedzenie przechodzi przez mikrofalę. No i ma jałowe otoczenie...
-W ciągu dnia prawie cały czas leciała jej krew z noska... Aż się w końcu biedulka popłakała. Jednak jak pielęgniarka włożyła jej spongostan to się uspokoiła. Nie dziwię się naszej bohaterce :-). Sam też bym chyba nie wytrzymał.

14.02.2004
Wyniki takie sobie. Płytek zaledwie 12 tys, hemoglobina 7,04, białych tylko 222, a granulocytów 0... Niunia dostała krew i płytki.
-W ciągu dnia troszkę pokrwawiła z noska, ale sama sobie z tym poradziła. Dzisiejsza noc był bardzo męcząca. Dla Asi i dla mamy. Najpierw walka z bolącym pęcherzem (który zaczął boleć wczoraj wieczorem), potem z krwotokiem z nosa. Położyły się koło 23, zaczęła lecieć krew i w końcu koło trzeciej nad ranem poprosiły siostrę (pielęgniarkę) o spongostan (który i tak rano wypadł). Obudziły się o ósmej, bo pielęgnierka pobierała dziewczynce z sąsiedniej sali krew. W rezultacie i ja (mnie obudził telefon) i dziewczyny byliśmy niewyspani. Drzemka w ciągu dnia każdemu dobrze zrobiła i wszystko wróciło do normy.

15.02.2004
b/z. Granulocytów czyli odporności mamy ZERO. Leukocytów troszkę powyżej 150.
Standardem stały się przetoczenia. Płytki i masa erytrocytarna weszły do codziennego "jadłospisu". Asieńka cały czas miała małe kłopoty z brzuszkiem i oddawaniem moczu. W rezultacie szybko położyła się spać.

16.02.2004
Spała prawie cały dzień. Chyba odsypia wcześniejsze nieprzespane noce. Ból brzucha i kłopoty z moczem są nadal. Biedulka przwie nic nie zjadła i dwa razy wymiotowała. Wyniki b/z

17.02.2004
u Niuni dalej bez większych zmian. Wątróbka mocno powiększona, nereczki nie pracują jak się należy :(. Mocno osłabiona. Kilka ostatnich dni przesypiała prawie w całości. Apetyt powędrował na urlop.
Trzyma się jednak superowo :-). Chyba lepiej od nas. To Ona od 9 lutego pilnowała kalendarium. Ze mnie troszkę para zeszła. Nie przeczytałem nawet żadnej książki, co robiłem pasjami, od miesiąca conajmniej :-).
- Do wyjaśnienia mam kilka spraw.
Mylotarg. Jest to lek nowej generacji, który Asia dostała w Gdańsku gdy nie zadziałały uznane (czytaj "wpisane na listę leków", czytaj dalej - "nie refundowane - a jedna ampułka kosztuje prawie 9000 i zwykle potrzeba kilka) w Polsce cytostatyki.
Podanie mylotargu umożliwiło przeprowadzenie przeszczepu.
Teraz podanie mylotargu, który działa tylko na wybrane grupy komórek - w naszym przypadku również i przede wszystkim, - blastycznych, ma utorować drogę limfocytom T (od Dawcy). Właściwie już chyba utorował bo linia granulocytarna (gdzie gnieżdżą sie nasze blasty) jest wyzerowana.
Najważniejszym objawem skutecznego działania limfocytów T jest nasilenie grafta. Choroby "przeszczep przeciw gospodarzowi" co u Asi nastąpiło w znacznym już stopniu.
- Jutro Asieńka będzie miała kontrolne badanie szpiku. Znowu sporo od niego zależy.
Lekarze muszą wiedzieć czy szpik wymaga wsparcia czy sam sobie poradzi.
Wsparcie może przybrać kilka form.
Można podać dodatkowo linię krwinkową i granulocytową od dawcy, czyli coś (na chłopski rozum :) ) w rodzaju doszczepu ale bez limfocytów T, które pracują chyba OK. Można zrobić klasyczny doszczep. Podać resztę zamrożonego szpiku. Niewiele tego jest ale może pobudzić organizm do dzialania.
Można też nie czekać i i aby przyśpieszyć reakcję, zdecydować o podaniu pełnego szpiku od dawcy.
To jest najpewniejsza ale .... wymaga zaangażowania sporych sił i środków. Co jest najlepsze. Nikt nie może wiedzieć.
Teraz musimy poczekać.

18.02.2004
i dalej b/z. Dzisiaj była punkcja szpiku i tak jak się spodziewaliśmy, nie ma blastów. Wprawdzie szpik generalnie był prawie pusty ale najważniejsze że nie ma w nim chorych komórek :-).
Teraz nadal musimy czekać. Zobaczymy czy Asieńka da radę wyjść z aplazji (odbudować szpik) sama czy trzeba będzie jej pomóc.
- Dzisiejszy dzionek prawie calutki przespała. Wypadałoby napisać - jak zwykle ostatnio :-). Ma też temperaturkę w okolicach 38 stopni. Nie wiadomo co jest przyczyną. Jutro będzie prześwietlenie płuc.
Humorek nadal w miarę dopisuje :-).

19.02.2004
SzYszunia nie przespała dzisiaj całego dnia :-). Prawie cały czas była na chodzie.
RTG płuc nie wykazało nic złego ale ... coś tam jest zaciemnione. Może to nic.
Czuła się dzisiaj OK. Temperatura oscyluje między 37,5 a 38,2. Daje jednak sobie sama radę :-). Graft z lekka odpuszcza.
Troszkę za wcześnie. Jeśli tendencja się utrzyma to trzeba bedzie ponownie podać limfocyty T od dawcy, aby (paradoks) zwiększyć go.
Na razie czekamy.

20.02.2004
w dalszym ciagu b/z. Gorączkuje ale radzi sobie z tym bez wsparcia leków. Temperaturka dochodzi w okolice 38 stopni po czym spada do 37,5. Wahadło. Płyteczki wolno ale też spadają - dzisiaj miała zaledwie 7000 a wczoraj 9000. Tak jednak na razie musi być.
Jeśli po drodze nic się nie wydarzy to czekamy do 4 marca. Dopiero wtedy będą dalsze decyzje.
Mamy nadzieję że jednak do tego czasu Asieńka dogada się ze szpikiem i ten wreszcie weźmie się w garść :-).

23.02.2004
w dalszym ciągu wszystko utrzymuje się na poziomie sprzed kilku dni. Wyniki morfologi nie uległy zmianie. Granulocytów ciągle jest zero.
Graft za to od wczoraj zaczął przygasać. Nie jest to dobre w tej chwili.
Lekarze rozważali nawet ponowne podanie reszty limfocytów od dawcy, które jeszcze czekają na taką okazję. Na razie decyzja odłożona do środy.
Chodzi o to że podanie dzisiaj limfocytów mogłoby okazać się bezużyteczne. Mylotarg podany był 13 dni temu a jego aktywny okres działania wynosi dwa tygodnie. Jest więc możliwe że jeszcze działa i w znaczący sposób zneutralizowałby podane limfocyty.

24.02.2004
leukocyty dzisiaj podskoczyły z 200 na 400. Nie wiemy czy to dobrze czy źle. Na wszelki wypadek lekarze sprawdzili dokładniej układ i okazało się że nie ma blastów. Poszły też badania w celu określenia chimeryzmu.
Asiek sporo śpi. Je na razie prawie same płyny :-), tzn. zupki gotowane przez mamusię ale w stanie mocno rozrzedzonym. Jak ptaszek, po troszeczku ale kilka razy dziennie :-).
- W sobotę odwiedziła Asię, 5 minut i przez szybę (a jakże by inaczej) prababcia Zosia. Nawiozła dobroci.
Perliczkę, - pierwsze stałe jedzenie które od dłuższego czasu Asia skonsumowała :-). Potem był króliczek - też pycha. Po troszku ale też zjedzony :-). Coraz bardziej fajniasto :-).
- Asiołek chyba ma się coraz lepiej bo wczoraj i dzisiaj dostaliśmy z mamą przepustkę od 18 do 20 z minutami. Od niepamiętnego czasu :-))). Wykorzystaliśmy czas bardzo konstruktywnie :-).

25.02.2004
dzisiaj leukocytów było już 550 ale bez blastów :-). Może to sugerować że zaczyna się odbudowa mimo że norma to 4500 do 10000. Były też wyniki chimeryzmu, który znacznie się poprawił (z krwi). Dzisiaj było 98 procent od dawcy :-))). Czyżby przełom??
Nie zdecydowano więc dzisiaj o podaniu pozostałych leukocytów T od dawcy. Jutro będzie kolejne badanie szpiku które ma wykazać jaki jest skład szpiku.
- Asiołek zajmuje się (w chwilach napływu energii) pisaniem króciutkich opowiadań. Wczoraj zaczęła też poważniejszą pracę :-)).
Wczoraj w nocy kolejna (nie do policzenia już która) porcja krwi a dzisiaj w dzień płytki. Zawsze wspomożenie :-))).
-Tu proszę, apeluję o oddawanie honorowo krwi. Asieńce to prawdopodobnie bezpośrednio nie pomoże (dlatego nie jest ważna grupa krwi - wystarczy powiedzieć że dla Klinik Hematologii), ale są setki osób w Polsce które żyją tylko dlatego że ktoś oddał krew. To samo tyczy zgłoszenia się jako dawca szpiku. Chętni mogą zgłosić się np do:
UWAGA - zawsze po uzgodnieniu telefonicznym (!!!)
- Warszawa NZOZ Medigen Monika Sankowska, tel. 0 601 342 911, 0 608 323 611
- Mamusia zachęcona apetytem SzYszuni przygotowała obiadek "na gęsto". Pyszne mięsko z ziemniaczkami. Niestety. W dwie strony smakowało tak samo dobrze :-(.
- Fason trzyma nadal. Znowu mieliśmy przepustkę :-).


Powyższe zdjęcie zostało zrobione trzy tygodnie temu, podczas wizyty Martusi. Za drzwiami została najważniejsza osoba :-))) - mamusia. Dla potrzeb fotografii przez moment byliśmy w trójkę :-)) w sali. Normalnie jest to niedopuszczalne mimo że sala nie była jeszcze "zamknięta". Nie musieliśmy mieć jałowych fartuchów, rękawicze, czepków i ochraniaczy na kapcie :-). To był luksus :-))).

26.02.2004
dzisiaj leukocytów było już 800. Pojawiły się w nich także granulocyty. Niewiele bo zaledwie 100 ale to już troszkę uspokaja.
Niunia miała przed południem pobranie szpiku. Wyniki chimeryzmu będą dopiero w przyszłym tygodniu ale już dzisiaj będziemy wiedzieć które układy odnawiają się.
- Niestety nie. Dzisiaj nie poznamy żadnych wyników. Szpik był pobrany stosunkowo późno i panie które zajmują się jego badaniem nie zdążyły dzisiaj :-(((.

27.02.2004
i wreszcie wiemy .... , że dalej nic nie wiemy :-(. Ogladanie szpiku wykazało że są wszystkie układy choć ogólnie szpik jest dosyć ubogi. Najważniejsze teraz jest pytanie czy układy te są od dawcy czy stare Asi. Głównie chodzi o układ odpowiadający za produkcję granulocytów. Od niego zależy odporność organizmu. Z nim też był największy problem bo tam głównie umiejscowione były komórki blastyczne (chore).
Wynik chimeryzmu czyli określenie składu szpiku ale pod kątem czy komórki są od dawcy czy stare Asi, będzie w przyszłym tygodniu i to wcale nie koniecznie w poniedziałek :-(((. To czekanie jest bardzo wyczerpujące :-(.
- Wyniki morfologi prawie identyczne jak wczoraj.
Asiek czuje się fizycznie w miarę OK. Psychicznie chyba nie za bardzo. Prawie cały czas sączy się Jej krew z noska :-(. Spływa do wewnątrz. Czasami też przybiera ostrzejszą formę i wtedy godzinkę, dwie trwa tamowanie. Nie zawsze też możemy poradzić we własnym zakresie, tak jak dziś wieczorem, i wówczas pielęgniarka musi włożyć do noska spongostan. Taki specjalny tampon. Pomaga ale jest bardzo przykre :-) no i przy tym bolesne.
Rozżaliła się więc dzisiaj Biedulka. Musiała troszkę popłakać :-(.
- Dzisiaj ukazał się tegoroczny, 4 nr dwutygodnika "Victor - gimnazjalista". Jest to czasopismo ukierunkowane na młodzież gimnazjalną ale nie o charakterze plotkarskim. Asieńka nawiązała kontakt z redakcją z własnej inicjatywy. Sama też trzy tygodnie temu rozmawiała z redaktorem. Efektem tego jest artykuł poświęcony Asieńce :-).
Bardzo się z Mami ucieszyły gdy przywiozłem przed południem do kliniki, jeszcze "ciepłe wydanie". Trzeba było widzieć ten promienny uśmiech. Tego nie da się opisać.
Co by nie mówić, to rośnie nam mała gwiazda :-)).
- Oby takich chwil, opromienionych uśmiechem było jak najwięcej. Tak trzymać :-)).



go to top Go To Top go to top

 
Koszty pozyskiwania szpiku
Test dawców
Strategia doboru dawcy
Jak zostać Dawcą i jak wygląda procedura
Przeszczepy szpiku kostnego
Laboratoria
Nasz baner
Pomagają nam
Potrzebna Krew
Fundacja Kaszubska
Wpłata kartą kredytową na konto Fundacji


Telefon do
Kliniki Hematologii Dziecięj we Wrocławiu,
Odzial Transplantacji Szpiku i Terapii Genowej,
ul. Bujwida 44,
tel. (0-71) 320-04-00

Telefon do
kliniki Hematologii AM
w Gdańsku :
058 349-28-71/74
border borderborder border
     
border
border
border border
border border border border
border border border border

Advertisement